Pancerka


Pancerkę spotkałam pierwszy raz, gdy kupiłam działkę pracowniczą. Widywałam ją, czasami dokarmiałam. Kiedy przyszła jesień, zaczęłam ją regularnie dokarmiać. W domu miałam już wtedy 3 swoje, dorosłe koty.
Kiedy nastała zima, zbudowałam jej w szklarni budę, którą ociepliłam i wyłożyłam dużą ilością poduszek i koców. Codziennie lub co drugi dzień przychodziłam ją dokarmiać. Nie wiem jak ona to robiła, że pojawiała się od razu przy bramie wejściowej i z zadartym do góry ogonem prowadziła mnie niemalże w podskokach do furtki a potem do szklarni, gdzie dawałam jej jeść. Kiedy już zjadła, dawała się przez krótką chwilkę pogłaskać, a potem gdzieś znikała. Ale zawsze na mnie czekała...

Wiosną postanowiliśmy ją złapać i wysterylizować, po zabiegu wróciłaby na swoje działki. Dobę po zabiegu została u nas w domu,żeby mieć pewność, że nic jej nie będzie. Zamknęłam ją w osobnym pokoju i zostałam na noc... TA DZIKA KOTKA PRZYCZOŁGAŁA SIĘ DO MOJEGO ŁÓŻKA I LIZAŁA MNIE PO TWARZY... Urzekła mnie tym i postanowiłam ją zostawić jako czwartego kota w domu !

Oczywiście najbardziej szczęśliwa jest, jak jesteśmy z nią na działce. Obawialiśmy się, że jak wróci na swój teren, to już nie będzie chciała do nas wrócić. Okazało się, że z naszych 4 kotów to ona najbardziej się pilnuje. Idzie zwiedzić teren, robi tzw. obchód i wraca do nas. Nie chce tam sama zostać, a w domu bez działki też dostaje świra. Wyjście idealne - to ona, my i działka jednocześnie !!

Rok temu przygarnęliśmy na trochę małe kociaki, którym później znaleźliśmy dobre domy. Pancerka będąc kilka miesięcy już po sterylizacji dopuszczała je do cycka, mimo że nie miała pokarmu. Myła je, bawiła się z nimi, spała też z nimi. TO NAPRAWDĘ WYJĄTKOWA KOTKA!!!!!

Mam z nią swoją zabawę, wyciągam rękę i trzymam nad jej głową, ona chwilę się mierzy i wyskakuje w powietrze obejmując łapkami mój nadgarstek, nie używając pazurków, i przerzucam ją przez pół pokoju. Za chwile staje i czeka, żebym znowu wystawiła rękę. Ciekawe jest to, że jak się zezłości nie wiem jak bardzo na nas, to przystawiam jej nosek a ona zawsze mnie po nim poliże.

Taka wspaniała kotka...To czemu jest w dziale do adopcji...? Dwa miesiące temu dowiedziałam się, że mam alergię na koty... Szukam dla niej domu z ogrodem, żeby była szczęśliwa....a wtedy na pewno kogoś obdarzy swoją wielką kocią miłością ! W tej chwili ma ok. 2-3 lat.

Niestety parę miesięcy temu zauważyliśmy dziwne zachowanie u niej, zaczęła się chować, coraz mniej jeść, praktycznie wcale - i inne koty zaczęły ją atakować.
Okazało się, że ma poważne zapalenie dziąseł. Rozpoczęliśmy leczenie antybiotykami.
Agresja innych kotów była bardzo silna. Do tego stopnia, że Pancerka bała się wejść do kuwetki, dlatego zaczęła się załatwiać na podłogę w przedpokoju. Przemieszczanie się po mieszkaniu polegało na przeskakiwaniu z jednego mebla na drugi. Dlatego została oddzielona od innych kotów w domu, aby mogła spokojnie się najeść, załatwić, wyspać czy wypocząć.
Leczenie niestety nie skutkowało, środki przeciwbólowe pozwalały jedynie na bezbolesne jedzenie.
Po trzech seriach antybiotyków, weterynarz podjął decyzję o usunięciu najpierw zębów trzonowych z nadzieją na to, iż zapalenie dziąseł ustąpi i już nie wróci.
Niestety wygląda na to, że zapalenie powraca. Kotka połyka jedzenie a nie gryzie, bo na pewno ją bolą zęby. Chyba trzeba będzie usunąć resztę zębów aby przestała cierpieć. Potrzebne są jednak pieniądze na leczenie, na zabieg.

Pancerka jest już po usunięciu przedtrzonowców, jednak ponownie poprawa widoczna była chwilkę. Kilka dni minęło zanim doszła do siebie po operacji. Potem kilka dni była radosna, pełna życia, bawiła się jak kiedyś... i znowu coraz gorzej...

Zabraliśmy ją więc na wizytę do naszej 100% zaufanej lecznicy "Cztery Łapy" na kontrolę i konsultację, co robić dalej? Pytaliśmy czy istnieje możliwość, że został jakiś odłamek korzenia w dziąśle. Lecz o ile przy pierwszej partii usuwanych zębów mogło tak być, o tyle przy okazji usuwania przedtrzonowców na pewno wszystko zostało wyczyszczone dokładnie.

Podjęliśmy decyzję o podaniu Panci sterydu, który ma działać przeciwbólowo i dość długotrwale, bo 4 tygodnie.
Czekamy teraz na efekt...

Szukam w dalszym ciągu dla Pancerki opiekuna, który ją pokocha tak jak ja, ale który będzie troszczył się o stan jej zdrowia. Jako jedyna kotka w domu na pewno czułaby się rewelacyjnie, aczkolwiek kiedy nic ją nie bolało, tak samo dobrze czuła się z innymi kotami.



Moja ukochana Pancia pojechała dziś do nowego domu pod Żychlinem k. Kutna.
Dom jest z ogrodem, więc Pancia będzie miała upragnioną wolność i zarazem miłość i opiekę człowieka. Będzie jedynym kotem, co bardzo mnie cieszy ze względu na jej usunięte zęby i strach przed innymi kotami, które czują, że ona jest słabsza i atakują ją. W okolicy są tylko dwa gospodarstwa, żadnych psów, w jednym z nich 2 kociaki, daleko od szosy - warunki idealne dla mojej Buzi Panci.

Bardzo będę za nią tęsknić, ale wiem, że będzie jej cudownie, że nie będzie już więcej dostawała świra w małym mieszkanku.