Tym razem poległam

Ten temat wlecze się za mną od lat i niestety ciągle stoję w tym samym miejscu.

Z kotami świetnie sobie radzę, jednak psy to dla mnie od zawsze trudny temat.

Od kilku lat zwracam się z prośbą, do każdego komu pomogłam rozwiązać koci problem, a mam wiedzę, że funkcjonują bardzo sprawnie w psiej płaszczyźnie. Wszyscy, przykro mi to pisać, niestety odmawiają mi pomocy wyciągając tysiące dziwnych argumentów, których ja prawdę mówiąc wstydziłabym się będąc szefową Kociej Mamy użyć.

Czytaj dalej

Historia pewnej pomocy

Wojna w Ukrainie przeraziła wszystkich, przede wszystkim skalą bestialstwa wobec ludzi i zwierząt. Organizacje społeczne, osoby prywatne, każdy na miarę własnych możliwości i zasobów starał się zabezpieczyć jakieś zwierzę. Wiadomo, do pomocy ruszyli bardziej lub mniej zorganizowani, uporządkowani lub nie. Bywali i tacy, którzy narobili ogromnego szumu medialnego wokół siebie i swojej organizacji, a tak naprawdę nic konkretnego nie wyniknęło z tego puszenia.

Czytaj dalej

Adopcja Neptuna

Ten kot poruszył wszystkich, miły, sympatyczny, jednak z wilczym biletem. Był pozytywny FELV i to wykluczało go adopcyjnie, ponieważ ludzie boją się brać takie koty. Nie miał obaw Jerzy, znał mnie ponad 15 lat i był świadom, że słowo dla mnie więcej warte niż worki z pieniędzmi. Nie było między nami spisanej tradycyjnej umowy, nie było czasu na zbędne ruchy, kot płakał w klatce w klinice i ten fakt miał priorytet.

Czytaj dalej

O czym jeszcze zapomniała Danuta

Te historie nie są wyssane z palca, one się autentycznie dzieją, nawet jeśli okoliczności sprawiają inne wrażenie.

Kiedyś, dawno temu, jechałam na Śląsk po zakochane koty. Byłam pełna sprzecznych uczuć po rozmowie z ich opiekunką. Myślałam sobie: oj tam widział ktoś zakochane koty, kobieta cos wymyśla! Kompletna niedorzeczność, ale przywlokłam Matkę, Ojca i troje dzieci.

 

Czytaj dalej

wleczone koty

 

Hasło: „Wleczone koty”, po raz pierwszy pojawiło się lata temu, kiedy ruch na drogach był okrutnie nudny, trudny, nie było autostrad ani dróg szybkiego ruchu. Wracając z Kotliny Kłodzkiej z wakacji wiozłam do kociej grupy, nie było wtedy jeszcze fundacji, zabrane urodzone w ośrodku wypoczynkowym koty.

Czytaj dalej