Radosna chwila czyli adopcja Pirata Bzyka

Mam marzenie, takie małe, a właściwie maleńkie, kompletnie nie związane z kotami, mimo iż jestem szefową jednej z największych, najprężniej działającej Fundacji. Otóż marzy mi się, bym nie musiała, jak kot spadać na cztery łapki i by zawsze wszystko działo się jak w starym szwajcarskim zegarku, żebym nie musiała gasić pożarów ani ratować sytuacji kłopotliwych wynikających z naszego pośpiechu z życia na wariackich papierach.

Czytaj dalej

Kokarda za TM

Niestety mimo wytężonego wysiłku lekarzy i szybko podjętej akcji reanimacji maleńka koteczka po operacji usunięcia gałki ocznej odeszła tam gdzie wszystkie koty mają jeden ogromny wspólny dom.

Czytaj dalej

Tadek za TM

Do tego pożegnania zabierałam się kilka dni. Są sytuacje, które odbierają siłę, wiarę, nadzieję.
Tak stało się i tym razem. Przez trzy lata kot znosił znęcanie a kiedy trafił pod skrzydła Fundacji i miał szansę na lepszy spokojny dom, skrzep spowodował zator serca.

Czytaj dalej