Bezinteresowność

Coraz częściej portale społecznościowe są narzędziem komunikacyjnym wykorzystywanym nie tylko w celu zgłoszenia interwencji. Niekiedy padają zapytania odnośnie leku, pomocy w adopcji, organizacji zbiórki na rzecz Fundacji lub spotkania edukacyjnego. Wolniutko wracamy do normalnego trybu pracy, choć tak naprawdę panuje jeszcze wiele ograniczeń i obostrzeń. Fundacja normalnie prowadzi wszystkie projekty, zachowując rozwagę oraz troskę o zdrowie i bezpieczeństwo własnych wolontariuszy, a także komunikujących się z nami opiekunów.

Czytaj dalej

Kieszonkowe Kornelii

Grudzień i kwiecień to miesiące, które szczególnie sprzyjają do dobrych uczynków, do przekazywania darów, do większej refleksji nad życiem nie tylko codziennym, nawet najbardziej twardo stąpających po ziemi ludzi. Także ci, którzy deklarują ateizm ulegają magii obu Świąt i jest to całkowicie zrozumiałe, bowiem trudno sobie wyobrazić Boże Narodzenie bez magicznie ustrojonej choinki strzegącej ułożonych pod nią prezentów czy Wielkanoc bez zdobiącego stół stroika i wazonu, w którym prezentują się pięknie palmy i bazie.

Czytaj dalej

Koszyczki nadliczbowe

Nową formą pomocową od pewnego czasu stały się zbiórki okazjonalne organizowane z racji ważnych wydarzeń dla pomysłodawców. Dzielą się one na małe i duże, lokalne i ogólnokrajowe. W sumie każdy powód i pretekst są dobre, by finalnie przekuć to na realną materialną pomoc. Pedagodzy zaprzyjaźnieni z Fundacją ogłaszają wśród dzieci i młodzieży akcje na rzecz Kociej Mamy, by w ten sposób choć w niewielkim zakresie zdjąć z mej głowy troskę jak to zgromadzone pod skrzydłami stadko wykarmić.

Czytaj dalej

Przyjaciołom nie trzeba dwa powtarzać

Niejednokrotnie nawiązuję do rzeczywistości, w jakiej kompletnie nieoczekiwanie się znaleźliśmy. Nowe zasady, które przyszło nam respektować w sumie dla własnego bezpieczeństwa, niestety też polaryzują różne cechy naszych charakterów. Doskonale zdaję sobie sprawę z utrudnień, które komplikują dotąd proste czynności czy typowe dla Fundacji interwencje, jednak by chronić siebie, bliskich i komunikujących się z organizacją prywatnie i zawodowo ludzi, musimy ich przestrzegać.

Czytaj dalej

Finał akcji pomocowej sklepu zoologicznego Zoozone

W tym roku swoją decyzją lekko zaskoczyłam organizatorów akcji pomocowej, ponieważ za zebrane rabaty zamiast jak dotąd tradycyjnie o karmę, poprosiłam o kocie mleko dla małych osesków i jedzenie stosowne dla diety wrażliwej. Z sytuacji jaka panuje w kraju doskonale zdajemy sobie sprawę. Utrudnienia, ograniczenia, spadki aktywności bądź wręcz plajty spowodowane panującym wirusem na wiele osób wpływa destrukcyjnie, wywołuje depresje, apatię, zwątpienie i niemoc.

Czytaj dalej

Zachęcamy do kupowania

Już wiem, że ponownie zacznie się lament, że po raz kolejny kilka razy każdego dnia przez czas trwania akcji będę musiała wspierać, tłumaczyć, rozwiewać niepokoje ale mam już w tym temacie wprawę i mocne, wpierające tezę argumenty. Zapewne niejedna osoba będzie zdziwiona i zapyta o jaką to aktywność tym razem na myśli, więc już spieszę z wyjaśnieniem. W wyniku zaproszenia Kociej Mamy do wspólnego działania na rzecz środowiskowych kotów przez organizację z Krakowa, już po raz kolejny mamy zaszczyt być nominowanymi do prezentowania naszych podopiecznych by z okazji Świąt Wielkanocnych kociarze z całej Polski kupując siedzącym w koszyczkach mogli w ten sposób zgromadzić fundusz dla Fundacji.

Czytaj dalej

Historia pewnej adopcji

Kolejna historia z cyklu: tylko u nas w Kociej Mamie mogą się wydarzyć takie sytuacje. Teraz, z perspektywy kilku dni inaczej postrzegam całe wydarzenie i gdyby nie fakt, że od ponad roku przez wydawanie żywieniowych paczek żyję w jeszcze większym amoku, mam świadomość, że zignorowałam i zbagatelizowałam sygnały, które otrzymywałam od wolontariuszki. Szybka reakcja pozwoliła uniknąć zamieszania, które to tradycyjnie w wyniku mojej błyskawicznej analizy możliwości działania finalnie zamiast konfliktu zakończyło się fantastycznym happy endem.

Czytaj dalej

Transakcja wiązana – adopcja i podjęcie wolontariatu

Było to dawno, w pierwszym roku powstania Fundacji. Zadzwoniła do mnie ówczesna ordynator gabinetu weterynaryjnego schroniska, że jest kotka na leczenie, na którą zabrakło funduszu. Nie powinno być takiego zdarzenia, że dyrektor blokuje środki na ratowanie życia zwierzaka, tłumacząc małą szansą powodzenia. Lekarka zrobiła wszystko co było w jej mocy, ale stanęła pod ścianą, ponieważ kolejny etap ratujący życie wiązał się z podawaniem drogich leków. Wtedy to były jeszcze czasy, kiedy przybywały do mnie małe i łagodne koty ze schroniska.

Czytaj dalej