O czym jeszcze zapomniała Danuta

Te historie nie są wyssane z palca, one się autentycznie dzieją, nawet jeśli okoliczności sprawiają inne wrażenie.

Kiedyś, dawno temu, jechałam na Śląsk po zakochane koty. Byłam pełna sprzecznych uczuć po rozmowie z ich opiekunką. Myślałam sobie: oj tam widział ktoś zakochane koty, kobieta cos wymyśla! Kompletna niedorzeczność, ale przywlokłam Matkę, Ojca i troje dzieci.

 

Czytaj dalej

wleczone koty

 

Hasło: „Wleczone koty”, po raz pierwszy pojawiło się lata temu, kiedy ruch na drogach był okrutnie nudny, trudny, nie było autostrad ani dróg szybkiego ruchu. Wracając z Kotliny Kłodzkiej z wakacji wiozłam do kociej grupy, nie było wtedy jeszcze fundacji, zabrane urodzone w ośrodku wypoczynkowym koty.

Czytaj dalej

Nie umiałam odmówić

To jest publiczna tajemnica znana wszystkim kociarzom naszego miasta, kiedy kot się „popsuje”, w sensie ciężko rozchoruje albo konieczny jest natychmiast kosztowny zabieg chirurgiczno-ortopedyczny, wszyscy zwracają się, rzecz oczywista, do Kociej Mamy. Ten fakt stał się już regułą, bowiem nigdy nie odmawiam. Kładę kota na stole, a potem dopiero się martwię i zastanawiam, jak zdobyć pieniądze, by uregulować otrzymaną fakturkę.

Czytaj dalej

Delikatne kwestie

Lato to nie tylko sezon urlopowy, to przede wszystkim sezon na porzucone zwierzęta. Od lat organizacje starają się promować ideę urlopowania z ukochanym pupilem, ale niestety nadal dość liczne grono ludzi pozbawione jest emocji, empatii i wyrzutów sumienia.
Ledwie zdążyłam wrócić z urlopu, rozwiązał się worek z interwencjami o różnym stopniu trudności. Ta, o której opowiem, zakończyła się happy endem, jednak, jak zwykle, pomogła mi moja kocia intuicja i instynkt, który podsuwa dobre decyzje.

Czytaj dalej