jak zwykle rossmann

Rossmann to znana, duża, bogata firma. Wszystkim kojarzy się z produktami dostępnymi dla klienta o przeróżnym zasobie portfela. A jak ja ją identyfikuję? Otóż totalnie inaczej, bo jako wspaniałego, hojnego darczyńcę wspierającego Kocią Mamę od lat. Czytaj dalej

mikołajkowo prezentowo

To ten czas, magii, świątecznego pośpiechu, porządków, ale także odrobiny refleksji i zadumy. Czas prezentów, cudnego zapachu unoszącego się z kuchni, nadziei na lepsze jutro, noworocznych deklaracji i obietnic. Czas odwiedzin, spacerów, ale również odrobiny relaksu, mimo codziennego zabiegania. Czytaj dalej

Aukcja

Od początku pracy Fundacji, pomaganie i troska o wszystkie słabe, nieporadne istoty samoistnie wpisała się w zakres podstawowych działań. Nikt nie budował kodeksu pracy, nie stwarzał reguł, wszystko od początku do końca jest wypadkową empatii ludzi, które stanęły na mojej drodze, a potem postanowiły zostać i razem siać dobro wszędzie, gdzie zachodzi taka potrzeba. Ludzie różnie walczą, jedni sięgają po oręż, inni chwytają za pióro, my kociary kobiety w wieku różnym i każda z przebogatym bagażem przeżyć, walczymy tak jak dyktuje nam serce, dobrocią, pomocą, zrozumieniem.

Czytaj dalej

Nowa forma Kotomanii

Pierwsza gala z okazji urodzin FKM odbyła się, gdy Fundacja skończyła pięć lat. Wtedy to, w wyniku burzy fundacyjnych mózgów, wybrałyśmy jej stałą nazwę: KotoMania.

Od tamtej pory do czasu, kiedy wybuchła pandemia, co roku obchodziłyśmy każde urodziny niezwykle hucznie i bogato w gronie wolontariuszy, przyjaciół, znajomych i sympatyków.

Czytaj dalej

Spontaniczna wizyta

Anię poznałam kilkanaście lat temu, kiedy przyszła adoptować Stasia, którego przechrzciła na Czesia. I tak upłynęło 11 lat, a kiedy kot pofrunął za Tęczowy Most, ponownie zjawiła się w Fundacji tym razem po czarną dorosłą już kotkę. Kiedy Maryla zadzwoniła z radosną wiadomością, że właśnie za moment Pani pojawi się z karmą, kompletnie nie przeczuwałam czekającej mnie niebawem miłej niespodzianki.

Czytaj dalej

Prezentów ciąg dalszy

Środek lata, pustoszeją półki, dostrzegam pierwsze jeszcze, delikatne oznaki pandemii. Brak zajęć edukacyjnych, marne kiermasze, na które rzadko ktoś zagląda. Domy tymczasowe nieustannie proszą o karmę. Wiadomo, maluchy ratowane przez mamki stają się samodzielne i rosną jak na drożdżach, pałaszując ogromne ilości jedzenia. Zdrowe, to mają apetyt! W sumie powinnam się cieszyć, epidemie i jakieś dramatyczne zarazy na szczęście omijają Kocią Mamę szerokim łukiem. Jak czas pokazuje, Tęczowych Mostów w zasadzie wcale już nie skrobię, odkąd zmieniły się opiekunki domów tymczasowych.

Czytaj dalej