Marylka czeka na dom

Marylka to ok. 3-letnia kotka. Została uratowana przez Fundację tuż przed największymi mrozami tej zimy. Bardzo lubi towarzystwo innych kotów i z nimi rozrabia, uwielbia przytulanki, nie grymasi przy jedzeniu opróżniając miskę do ostatniego kawałka.

Czytaj dalej

Historia pewnej adopcji

Kolejna historia z cyklu: tylko u nas w Kociej Mamie mogą się wydarzyć takie sytuacje. Teraz, z perspektywy kilku dni inaczej postrzegam całe wydarzenie i gdyby nie fakt, że od ponad roku przez wydawanie żywieniowych paczek żyję w jeszcze większym amoku, mam świadomość, że zignorowałam i zbagatelizowałam sygnały, które otrzymywałam od wolontariuszki. Szybka reakcja pozwoliła uniknąć zamieszania, które to tradycyjnie w wyniku mojej błyskawicznej analizy możliwości działania finalnie zamiast konfliktu zakończyło się fantastycznym happy endem.

Czytaj dalej

Kocia opowieść wigilijna

Nie raz już tłumaczyłam na jakie dylematy jesteśmy skazane w przypadku kotów, które nazywamy w skrócie „butelkowe” czyli tych, które ludzi uznają za swoich biologicznych rodziców ufając im bezwarunkowo. Ostatni z miotu L, Limon troszkę się u mnie zasiedział, a z racji zakazu świątecznych adopcji mieliśmy przed sobą wizję spędzenia Świąt i powitane Nowego Roku.

Czytaj dalej

Jednak nie zawiodła mnie intuicja

Czas przedświąteczny jest szalenie dziwny. Generalnie każdy przeważnie bywa bardziej zabiegany i skupiony na przygotowaniu do tych najmagiczniejszych ze wszystkich świąt – Bożego Narodzenia, natomiast w Fundacji w tym okresie następuje monotonia, wyciszenie interwencyjne oraz zastój adopcyjny. I o ile jeszcze przyjmujemy na pokład środowiskowe koty, płynnie przebiegają zabiegi, o tyle kociaki wraz z nami będą spędzać Gwiazdkę, zgodnie z zasadą panującą od lat, iż kot to nie pomysł na prezent pod choinkę i rodzice chcąc sprawić radość swojemu dziecku, muszą niestety posiłkować się listem napisanym przez pociechę do Św. Mikołaja.

Czytaj dalej

Koty znowu poszły posiedzieć w koszyczkach

Tak jak przewidywałam, zresztą nie ja jedyna, sytuacja w kraju i na świecie ma ogromne przełożenie na pracę i kondycję dużych firm czy korporacji, ale co mnie szalenie martwi na prawidłowe działanie organizacji pozarządowych. Radykalnie ucięły się dotacje, programy pomocowe i to nie tylko na rzecz zwierząt. Mnie na sercu najmocniej leży przede wszystkim kwestia kocia, co jest dla wszystkich zrozumiałe. Łódź niestety należy do niechlubnego grona miast, w których zwierzęta środowiskowe mogą liczyć wyłącznie na pomoc fundacji i organizacji prozwierzęcych, w tym roku Urząd Miasta kompletnie zignorował temat kotów zwanych miejskimi.

Czytaj dalej

Kilka słów o adopcjach

Jest taki czas każdego roku, kiedy zbieramy koty przed zimą. Małe, duże, chore i zdrowe, ale generalnie te raczej oswojone. Dzikim stawiamy budki, obligujemy opiekunów do monitorowania zdrowia, staramy się sprawić, by i kotom środowiskowym zima niezbyt doskwierała. Każdego roku wprowadzam delikatne zmiany, które sprawiają, że kociarze jeszcze bardziej ufają Fundacji. Twardo stąpam po ziemi, mimo ogromnej miłości do kotów i walki o ich prawo do godnego życia, nie zatracam zdrowego rozsądku. Tym sposobem zawsze wybieram opcję najlepszą dla futer.

Czytaj dalej

Bandzior, który szukał domu

Ten kot pojawił się niespodziewanie na pracowniczych działkach i zamieszkał, uzurpując sobie prawo do bycia szefem, zgodnie z bezczelną kocią filozofią narzucania innym swoich postanowień. I tak zawsze pierwszy był przy misce, zawsze niestrudzenie witał odwiedzające stado opiekunki, zawsze niezłomnie przeganiał inne koty sam zabiegając o „merdy” i „mizianki”. Towarzyszył ludziom krok w krok zachowując się bardziej jak pies. Kłopot z nim był ogromny, bowiem mimo miłości do ludzi, relacja z innymi osobnikami tej grupy eliminowała adopcję w rodzaju: „na dokocenie”.

Czytaj dalej