Niestety klasyka

Wydarzyło się czas jakiś temu, mniej więcej dwa miesiące mijają od tego przykrego wydarzenia. Ktoś znalazł trzy kociaki w plastikowej torbie prawie tuż po porodzie zostawione obok kosza w zamykanym osiedlowym śmietniku.
Nie mam siły komentować, grzmieć ani piętnować. Fakty są takie, że w naszym mieście tak naprawdę mało kogo los kotów środowiskowych autentycznie obchodzi.

Czytaj dalej

Najważniejsze pytanie Eli

Ta historia powtarza się za każdym razem, kiedy tylko przekazuję Eli koty, nieważne czy małe na smoczek i do czapki czy duże jak Scheda. Tradycyjnie pada od lat to samo pytanie: “A skąd one do mnie przybyły?”.  Nie mam najmniejszej szansy uniknąć odpowiedzi.

Czytaj dalej

Świadomość a wstyd

Historia z cyklu nie mieści się w głowie, a jednak miała miejsce i gdyby inaczej się zakończyła, koniecznym byłoby postawienie zarzutów o świadome znęcanie nad zwierzęciem.
Ku przestrodze kreślę te słowa, nie z chęci wzbudzenia sensacji, a z potrzeby pokazania, że zawsze i w każdych okolicznościach można liczyć na pomoc, wsparcie i zrozumienie ze strony Fundacji. Że koty są dla mnie ważne, wiedzą to wszyscy, którzy mnie znają, ale też mają świadomość, iż mimo szalenie temperamentnego i wybuchowego charakteru, w sytuacjach kryzysowych, nietypowych bądź wymykających się spod kontroli, zawsze kieruję się rozumem i sercem oraz troską, żeby rozwikłać problem tak, by nikogo nie skrzywdzić.

Czytaj dalej

Czapkowe koty

Od lat pracujemy w oparciu o hasła, które zdecydowanie ułatwiają komunikację eliminując niepotrzebne czasochłonne dyskusje. I tak „fruwające po ścianach koty„ określają dzikusy, które nominowane są do wyjazdu do enklawy, „Pitusiami” nazywamy koty z trudnych adopcji a „czapkowymi” te małe niesamodzielne, które należy karmić butelką. Kiedy pada jeden z tych terminów, prowadząca DT wolontariuszka zdaje sobie sprawę jakie stawiam przed nią zadanie.
O ile te „fruwające” są w sumie najłatwiejsze interwencyjnie, bowiem trzeba je tylko gdzieś do chwili wyjazdu przetrzymać, o tyle te pozostałe zawsze są nie lada wyzwaniem. Zarówno bowiem opieka nad kalekim czy pooperacyjnym albo matkowanie czapkowym zawsze są ogromną próbą życia.

Czytaj dalej

Ku przestrodze

Ta historia zdarzyła się nie tak dawno i niestety nie jest tworem mojej wyobraźni. Przytaczam ją nie po to by wzbudzać sensację, chcę pokazać, że nieodpowiedzialne decyzje mogą szkodzić a nie pomagać jak, rzecz jasna, było pierwotnym założeniem. O tych kotach bytujących gdzieś na wsi nieopodal Ozorkowa słyszałam od ponad roku, u pewnego pana mieszka i koci się kotka, bo tak jego zdaniem jest zgodnie z naturą.

Czytaj dalej

Szybka akcja

To był piątek, środek dnia, kompletnie nie byłam przygotowana na sytuację, która spadła na mnie totalnie nieoczekiwanie i jeszcze jak na złość nie miałam dość czasu, by przeanalizować informację i podjąć taką decyzję, która nie okazałaby się katastrofalna w skutkach.
Kocia Mama zbudowała sobie dobrą opinię, wyrobiła markę, takiej instytucji, która ratuje wszystkie niesamodzielne koty, szczególne te chore zawieszone między przestrzeniami Życia a Śmierci.

Czytaj dalej

Cegiełki charytatywne

W roku, który jest totalnie inny od poprzednich, w którym dzieją się i dokonują niesamowite rzeczy, nawet koty zachowują się adekwatnie rodząc dzieci w terminach dla nich niezwyczajnych. Lato chyli się ku końcowi, a fundacyjne domy tymczasowe “zakocone” są po kokardy. Co rusz odbieramy sygnał o konieczności pomocy.

Czytaj dalej