Iza z wizytą u Izy

Kiedy zakłada się organizację automatycznie trzeba mieć świadomość, że traci się prywatność i anonimowość i nawet jak się nie chce, staje się osobą publiczną. Jest to sytuacja niezwykle trudna i kłopotliwa, bowiem trzeba niezwykle uważać na wszelkie publikacje na portalach społecznościowych, nie tylko wiążące się bezpośrednio z prowadzoną działalnością, ale też życiem prywatnym, rodzinnym czy zawodowym. Bycie osobą publiczną rozpoznawalną niesie dużo satysfakcji, ale także przykrości, więc do tej roli niestety nadaje się wyłącznie osoba o megamocnym charakterze, taka, której nikt nie jest w stanie odebrać niezależności i niezawisłości decyzyjnej.

Czytaj dalej

Niecodzienne spotkanie

Co wyróżnia Kocią Mamę spośród innych organizacji to fakt, iż w tym samym roku, w którym  oficjalnie rozpoczęłyśmy społeczną działalność, otrzymałyśmy statut OPP i, co było dla mnie nie lada zaskoczeniem, a jednocześnie odpowiedzią  na moje wahanie i niepewność, czy aby porwać się na taką aktywność, było zaufanie  lokalnych kociarzy i nie tylko, którzy przekazali Kociej Mamie swój procent odpisu podatkowego. Zasilił on konto na tyle, iż  rozpoczęłam szefowanie, wyposażona w narzędzie najważniejsze, zapewniające mi komfort działania, czyli  pieniądze, które niestety są warunkiem każdej podejmowanej interwencji.

Czytaj dalej

Nowa forma Kotomanii

Pierwsza gala z okazji urodzin FKM odbyła się, gdy Fundacja skończyła pięć lat. Wtedy to, w wyniku burzy fundacyjnych mózgów, wybrałyśmy jej stałą nazwę: KotoMania.

Od tamtej pory do czasu, kiedy wybuchła pandemia, co roku obchodziłyśmy każde urodziny niezwykle hucznie i bogato w gronie wolontariuszy, przyjaciół, znajomych i sympatyków.

Czytaj dalej

Wywiad po latach

Media są fajnym nośnikiem wiadomości, przekazu, reklamy. Odkąd tylko powstały pierwsze gazety, każdy przedsiębiorca korzystał z tego świetnego, prostego narzędzia, wykorzystując je jako źródło pozyskania klientów i budowania rynku odbiorców. Dwadzieścia lat temu, kiedy zaczynałam misję na rzecz środowiskowych kotów, również korzystałam z tej formy zamieszczając bezpłatne ogłoszenia adopcyjne w Dzienniku Łódzkim, Expressie Ilustrowanym i Gazecie Wyborczej.

Czytaj dalej

Nie jesteśmy anonimowi

Dosłownie i w przenośni, zaskoczyli mnie skalą pomocy. Nie spodziewałam się, aż takiego prezentu i takiej ilości. Pierwszy kontakt nawiązałyśmy na Pchlim Targu, dziewczyna dość ostro licytowała fanty. Nie żeby była arogancka czy agresywna, ostro w tym konkretnym przypadku oznacza, że mogła nabyć produkt za cenę o wiele mniejszą, ale z ułańską fantazją przebijała innych twierdząc: “Raz się żyje!”.

Czytaj dalej

Rzecznik praw zwierząt

Publiczną tajemnicą jest, że środowisko kociarzy jest mówiąc dość delikatnie specyficzne! Organizacje zamiast działać wspólnie i zgodnie na rzecz poprawy losu zwierząt, prowadzą dziwną politykę negując i umniejszając pracę innych, traktując ich nie, jako sprzymierzeńców w działaniu, a wrogów, których należy tępić i hejtować.
Na szczęście Kocia Mama nigdy nie była uwikłana w żadne internetowe „rozróby”. Wyznaję zasadę: psy szczekają, a karawana idzie dalej!

Czytaj dalej

Dzień kota

Sytuacja typowa, powtarza się w sumie każdego roku w lutym. Na kilka dni przed świętem naszych ukochanych mruczących „sierściuchów” otrzymujemy kilkanaście zaproszeń do szkół, przedszkoli, bibliotek i klubów. Generalnie odmawiałyśmy, tłumacząc się przygotowywaniem Gali, tym, że termin należy umawiać z odpowiednim wyprzedzeniem. Jednak w tym sezonie edukacyjnym bezapelacyjnie włada Katarzyna wprowadzając w życie nowe trendy i pomysły.

Czytaj dalej

Niecodzienny wernisaż

Spotkałyśmy się, by ratować koty. Wszystkie: zdrowe, chore, ułomne i lekko kalekie, z największą atencją odnosimy się zawsze do małych, ślepych, nieporadnych. Mamy swoje specjalizacje i preferencje. O ile obie Izy szczególnie gustują w kotach dość mocno dorosłych, schorowanych i wycofanych, o tyle ja uwielbiam sezon na kota w czapce, czyli kiedy zmuszona jestem malusie kocięta nosić jak matka na sercu. Pakuję wtedy delikwenta, w zależności od pory, w czapkę, mniej lub bardziej ciepłą i tak razem wykonujemy czynności codzienne do czasu, aż malec nie stanie się samodzielny, z uwagi na jego bezpieczeństwo funduję Mu monitoring prawie całodobowy.

Czytaj dalej

Gala wolontariatu

Oprócz tradycyjnych zajęć, które wynikają bezpośrednio z bycia szefową Fundacji, należy do mnie jeszcze jeden obowiązek, który w zależności od sytuacji i okoliczności, pełnię z większym lub mniejszym entuzjazmem, mam na myśli reprezentowanie Fundacji na różnego rodzaju wydarzeniach kulturalnych odbywających się w mieście.

Czytaj dalej

Wyjątkowa konferencja

Na tej konferencji nie mogłam być nieobecna, mimo, że od pewnego czasu konsekwentnie odmawiam pokazywania się w mediach. Nie jest to moja fanaberia, ale jak zawsze działanie wynikające z przemyśleń, refleksji i analizy korzyści. O ile konsekwencją edukacji jest zbiórka karmy i promocja określonych relacji ze zwierzakami, a przy okazji reklama Fundacji, o tyle programy telewizyjne tak naprawdę nie mają żadnego pozytywnego przełożenia na pracę i kondycję organizacji. Jest to oczywiście miłe wyróżnienie, ale finalnie nie przynosi nam żadnych korzyści oprócz dodatkowej pracy, którą i tak już wykonujemy, przyjmując telefoniczne i mailowe zgłoszenia.

Czytaj dalej