Z pozycji szefowej, cz.10 – Dostępność

Myślę, że nadeszła pora, by podzielić się z Państwem drobnym, aczkolwiek niezwykle ważnym spostrzeżeniem, a mianowicie dotyczącym kwestii respektowania ustaleń odnośnie komunikacji na linii Szefowa – karmiciel bądź osoba zgłaszająca koci problem. Na stronie internetowej od lat widnieje zapis, w jakich konkretnie godzinach prosimy o telefon. Nie jest to z naszej strony żadna wyniosłość, a komunikat, który, szanowany, nie wprowadza kolizji ani zamieszania w nasze życie zawodowe czy prywatne.

Czytaj dalej

Pomoc humanitarna dla Ukrainy

Świat płacze, w przenośni i dosłownie! Od kilku dni obserwujemy bohaterskie działania ludności Ukrainy o prawo do spokojnego, niezawisłego życia.

Nie wchodząc w żadne spekulacje, polityczne, etniczne, gospodarcze czy historyczne, my matki, kobiety Fundacji od pierwszej chwili agresji stanęłyśmy do pracy by nieść pomoc.

Czytaj dalej

Efekty udziału w akcji dla schroniska

Nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny i każda aktywność, jeśli oparta jest na błędnych zasadach, wcześniej czy później, niestety kończy się fiaskiem. Kiedy zakładałam Fundację, miałam świadomość na jakich warunkach chcę ją prowadzić, ale kompletnie nie mogłam przewidzieć, że moje zasady, poglądy i cele przemówią do tylu ludzi i jeszcze spotkają się z aprobatą. Jestem trudna, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Kiedy mam przekonanie o słuszności podjętej decyzji, wtedy nie nakłoni się mnie do jej zmiany.

Czytaj dalej

Nowa forma Kotomanii

Pierwsza gala z okazji urodzin FKM odbyła się, gdy Fundacja skończyła pięć lat. Wtedy to, w wyniku burzy fundacyjnych mózgów, wybrałyśmy jej stałą nazwę: KotoMania.

Od tamtej pory do czasu, kiedy wybuchła pandemia, co roku obchodziłyśmy każde urodziny niezwykle hucznie i bogato w gronie wolontariuszy, przyjaciół, znajomych i sympatyków.

Czytaj dalej

Duety tworzą się same

Sytuacja klasyczna, typowa dla naszej społeczności. Kilka lat temu zjawiły się w Fundacji z jasnym zdecydowanie określonym celem: Ela zgłosiła chęć prowadzenia domu tymczasowego, a Gosia gotowość do udziału w odławianiu środowiskowych. To, że obie akurat mieszkają blisko siebie nie miało wpływu na ich przyjaźń, a raczej nić porozumienia i ogromna sympatia, która zrodziła się kompletnie naturalnie.

Czytaj dalej

Informacja o wolontariacie

Bardzo cieszę się faktem, iż w ostatnim czasie tak wiele osób w wieku różnym zgłasza chęć do pełnienia wolontariatu w Kociej Mamie, jednak w wyniku przeprowadzonych rozmów weryfikacyjnych, rejestruję ogromny brak faktycznej wiedzy o tym, jak faktycznie się u nas pracuje. Zatem, pozwolę sobie raz jeszcze wszystkim zainteresowanym byciem z nami przekazać kilka wiadomości, w celu uniknięcia po pierwsze rozmów, które zabierają mi czas na aktywność, z której finalnie nic nie wynika, po drugie przypomnieć zakres pracy, która dla mnie faktycznie będzie wsparciem i pomocą a nie utrudnieniem i kłopotem.

Czytaj dalej

Dobre nawyki

Joanna, opowiadam ze śmiechem anegdotę związaną z naszym poznaniem, spadła mi z nieba w momencie, kiedy świat walił mi się na głowę i kompletnie nie miałam gdzie wepchnąć przyjętych na diagnostykę kociaków. Weszła w przestrzeń Kociej Mamy bez rozpychania łokciami, stanowcza, umiejąca zadbać o szanowanie swoich praw i granic, ale zarazem szalenie lojalna, taktowna, skuteczna i obowiązkowa.

Czytaj dalej

Wszyscy pracują w tej fundacji

Ten rok jest faktycznie wyjątkowy. Mimo ogólnej sytuacji w kraju, dla Fundacji spokojny, stabilny i dobry. Omijają nas epidemie, nie ma żadnych scysji, każda sumiennie wypełnia swoje zadania, a czasem, jak trzeba przyjmuje w zastępstwie od koleżanek. Czas mija w rytmie corocznych stałych sezonów, czyli pory na małego kociaka, na kocięta czapkowe, na maluszki porzucone i na sierotki, które straciły z różnych przyczyn matki. Wiosna i lato są czasem, kiedy nakładają się równolegle dwa działania: ratowanie niesamodzielnych i opieka nad dorosłymi, które tradycyjnie czekają na adopcję do jesieni.

Czytaj dalej

Kocia Mama zza kulis: Gdzieś we Francji

Joannę poznałam klika lat temu. Spadła mi z nieba – dosłownie i w przenośni…
To był piątek, szczyt letniego wysypu kociąt. Tego dnia miałam odebrać z lecznicy miot kociaków. Od rana zachodziłam w głowę, gdzie je upchnąć. Wszystkie domy tymczasowe pękały w szwach. Trudno, myślałam zdesperowana, postawię kolejny kennel i tak non słucham wyrzutów, że jestem niereformowalna i dlaczego dokładam sobie jeszcze to zadanie. Jako Szefowa i tak mam multum zajęć…

Czytaj dalej

Transakcja wiązana – adopcja i podjęcie wolontariatu

Było to dawno, w pierwszym roku powstania Fundacji. Zadzwoniła do mnie ówczesna ordynator gabinetu weterynaryjnego schroniska, że jest kotka na leczenie, na którą zabrakło funduszu. Nie powinno być takiego zdarzenia, że dyrektor blokuje środki na ratowanie życia zwierzaka, tłumacząc małą szansą powodzenia. Lekarka zrobiła wszystko co było w jej mocy, ale stanęła pod ścianą, ponieważ kolejny etap ratujący życie wiązał się z podawaniem drogich leków. Wtedy to były jeszcze czasy, kiedy przybywały do mnie małe i łagodne koty ze schroniska.

Czytaj dalej