Chyba kciuki trzymane były zbyt słabo, bo niestety cały miot pofrunął za Tęczowy Most. Żadne dywagacje nie sprawią, że to co się wydarzyło, się odmieni. Nie ma co pisać ckliwych litanii, należy pożegnać i mieć nadzieję, że człowiek, który skazał je na zatracenie, otrzyma od Losu ostrzeżenie.
