Działania równoległe

Praca w Kociej Mamie z uwagi na jej charakter i trudny do zaszufladkowania profil, prowadzona jest na kilkunastu płaszczyznach, mniej lub bardziej widocznych na pierwszy rzut oka.
Największe siły i nakłady skupione są oczywiście na głównym celu statutowym czyli opiece nad bezdomnymi kotami. To działanie jest jasne, przejrzyste, czytelne. Adopcje, zabiegi, operacje, rozmaite korekcje poprawiające ogólną kondycję zdrowotną, ale także budowanie domków, pomoc w żywieniu, zakładanie kolejnych enklaw.

Czytaj dalej

Czas 1% czyli po raz kolejny na Festiwalu w Manufakturze

Jednym z czynników, które długo i dość skutecznie powstrzymywały mnie przed decyzją o założeniu Kociej Mamy, były informacje dotyczące pracy innych organizacji. Różny był zakres ich działania, ale w miarę podobna forma, w jakiej realizowały założenia statutowe. Agitacja negatywna, wrogie, wręcz agresywne interpretacje działania innych, postrzeganych jako konkurencja, budziły mój sprzeciw, wywoływały niesmak, a przede wszystkim zrodziła się we mnie wątpliwość, czy ja odnajdę się w tych sytuacjach, które rzecz jasna spadną na mnie w chwili, kiedy zdecyduję się na bycie założycielką jakieś formacji.

Czytaj dalej

Budujemy kocie budki według własnego projektu

Tym razem rusza kolejna akcja Kociej Mamy zainspirowana poniekąd przez osoby trzecie.
Lubię fajne inicjatywy, ale przede wszystkim nie znoszę, kiedy coś się marnuje. Wiadomo, największy fundacyjny Mackwacz. Żeby mnie zmusić do wydatków niezwiązanych bezpośrednio z kocią opieką, trzeba mieć dobry plan i bardzo mocne argumenty.
Bez wahania kupiłam Wioli psi kojec, podobnie było z zamówieniem kilkunastu kocich domków, kiedy Monika sygnalizowała potrzeby będąc pośrednikiem próśb kocich opiekunów.

Czytaj dalej

Generalnie na początku zawsze jest kot!

Ten temat fascynuje wiele osób, które zadają mi niezmiennie to samo pytanie: „Jak pani pozyskuje sponsorów, darczyńców, sprzymierzeńców?”
Zawsze odpowiedź jest jedna, ta sama od wielu, wielu lat: „To wszystko jest zasługą kotów!!!”
Reakcją są zazwyczaj zdziwienie, niedowierzanie, zakłopotanie.
Nie wiedzą jak mają przyjąć moje wyjaśnienie, czy w kategorii żartu czy delikatnej kpiny.
A ja tradycyjnie, swoim zwyczajem, robię poważną minę, kiwam stanowczo głową potwierdzając dobitnie: „To wszystko dzieje się za przyczyną tych niesfornych futer, one są wszystkiemu winne.”

Czytaj dalej

Adopcje wirtualne

Zdolność adopcyjna ma wprost proporcjonalne przełożenie na formę i liczbę podejmowanych interwencji. Musimy bezwzględnie łączyć te dwie aktywności, bowiem trzeba pamiętać, że wypadkową prawie każdego działania, jest konieczność zabezpieczenia zwierzaka bądź nawet niekiedy całego stada.

Czytaj dalej