Cynizm, bezduszność czy spowodowana niemocą determinacja?

Tego lata interwencje prowadzone są niezwykle sprawnie. Reorganizacja w dziale kontaktu fundacyjnego przede wszystkim skróciła drogę interwencyjną, co przekłada się na szybsze rozwiązanie zgłaszanego problemu i podjęcie stosownej decyzji. Za leczenie i operacje kotów odpowiadam osobiście, co szalenie poprawiło komunikację, szczególnie z pomagającymi Fundacji klinikami. Nie ma najmniejszych kolizji, żadnych kłopotów czy niedomówień. Faktem jest, że kliniki pracują na podwyższonych obrotach z uwagi na wysyp i fakt, że nadal przestrzegamy najważniejszej w Fundacji zasady: „Liczy się każdy kot, każde życie jest na wagę złota”.

Czytaj dalej

Kolejna specjalność: odbijanie kota z lecznicy!

Historia tego kota zaczyna się w połowie maja tego roku, bowiem od tej pory możemy wiarygodnie śledzić Jego los.
Pewnego dnia młoda dziewczyna zobaczyła kota płaczącego na drzewie. Przypominał dziecko, które podczas zabawy dla uciechy weszło na drzewo, a później patrząc z perspektywy na ziemię, nagle spostrzegło jak jest wysoko i wpadło w przerażenie, bojąc się zejść z obawy o swoje bezpieczeństwo.

Czytaj dalej

Historia pewnej interwencji

Od lat powtarzam: trzymajmy się wypracowanego interwencyjnego schematu, wtedy jest szansa na szybką i skuteczną interwencję, nie zmuszającą mnie do stania między przysłowiowym młotem a kowadłem. Ta akcja na rzecz środowiskowych kotów nadaje się znakomicie na scenariusz do przygodowo- sensacyjnego filmu z gatunku: komedia pomyłek.
Punktem inspirującym do działania w tym wypadku jest przeogromna empatia dwóch kobiet, ich szalona miłość do kotów, a dreszczyku emocji dodającego pikanterii całej sytuacji zafundowała nam również odrobina niewiedzy odnośnie pracy Fundacji, jej wyposażenia oraz kondycji adopcyjnej.

Czytaj dalej

Po raz enty

Po raz enty, do znudzenia, przypominam o najważniejszych zasadach obowiązujących niezmiennie w Fundacji. Interwencje wszelkie zgłasza się wyłącznie w dwojaki sposób: pisząc wiadomości lub dzwoniąc w określonych godzinach! Nie honorujemy innej opcji czy formy. Jesteśmy aktywne zawodowo, każda ma swój harmonogram dnia i określoną ilość czasu, którą poświęca na pracę w Fundacji, z tego względu bardzo proszę o niezaburzanie nam życia poprzez kontakt w trybie jak Państwu i kiedy pasuje!

Czytaj dalej

Pinokio walczy o łapkę

Obrzeże Łodzi, dzielnica domków jednorodzinnych. Ani bogata ani biedna, taka do bólu przeciętna. Jak zwykle tradycyjnie pełno mieszka tu kotów. Ludzie może niezbyt zasobni, ale o wyjątkowo dobrym sercu dla kotów. Jedną z opiekunek miałam okazję poznać w roku ubiegłym, kiedy to stawiła się u mnie, by wypożyczyć klatkę łapkę. Chciała skorzystać z akcji bezpłatnych sterylizacji. Do klinki sukcesywnie zawiozła swoje maleńkie stadko, część udało się oddać do adopcji a, część została na Jej podwórku i zamieszkała w sprezentowanych przez Fundację budkach. Jednym z tych podopiecznych jest właśnie bohater mojej opowieści, nieufny, ale nie kompletnie dziki Pinokio.

Czytaj dalej

Sobotnie manewry

Interwencja jakich niby wiele. Zaczęło się banalnie od wypożyczenia klatki bytowej dla kotki szykowanej do zabiegu sterylizacji. Pani posiadająca działkę letniskową nieopodal Łodzi pewnego dnia spostrzegła nową lokatorkę. Kotka kompletnie oswojona, jednak strasznie zaniedbana postanowiła na niej zamieszkać, jakby wiedziała z góry, że nikt jej nie przegoni, a co więcej – zatroszczy się. I tak psiara została uraczona opieką nad bezdomną kotką.

Czytaj dalej

Niewiarygodna historia

To działo się w Dzień Matki! Historia jest tak niebywała, iż skupię się wyłącznie na suchych faktach. Chwilka po 14, dzwoni Kasia informując, że właśnie koleżanka jadąc do pracy na drugą zmianę, na poboczu, obok lasu, o ile dobrze pamiętam, znalazła pudło a w nim 5 kociątek i obok siedzącą spokojnie kocią Matkę. Dziewczyna zgarnęła pakiet do koszyka, który akurat miała w bagażniku, połączyła kropki, że Kasia działa w Kociej Mamie i radośnie przekazała nam pod opiekę mruczący pakiet!

Czytaj dalej

Depresja

Ta kotka pojawiała się w Fundacji nagle, potknęła się o Nią dosłownie i w przenośni osoba znająca mnie osobiście z projektu, który razem prowadzimy z ludźmi dotkniętymi chorobą otępienną. Sytuacja jest potwierdzeniem, że ludzie dobrze kojarzą zasłyszane od mnie informacje i w sytuacji kryzysowej szukają ratunku i pomocy dla siebie oraz kota.
Schedka czekała na środku ulicy, aż ktoś się zlituje i obejmie opieką. Wydarzenie tylko z pozoru zakończyło się dla Niej szczęśliwie, ponieważ błyskawicznie w wyniku podjętej interwencji, kotka znalazła w Fundacji bezpieczną przestrzeń, a po rutynowym pobycie w lecznicy, trafiła do domu tymczasowego, w którym miała od nowa odzyskać zaufanie do człowieka.

Czytaj dalej

Chcę pracować bez względu na trudności

Rok nie wiem jak się skończy, ale w naszej kociej historii zapisze się jako ten, w którym zaprzepaszczone zostały wszelkie osiągnięcia w temacie opieki, ochrony i kontroli populacji kotów środowiskowych. Wszyscy skupili swoją uwagę wokół tematu pandemii, trwają spekulacje, na ile faktycznie jesteśmy rzetelnie informowani, kłócą i przepychają się między sobą politycy, ludzie pokazują w obliczu sytuacji kryzysowych swoje nie zawsze piękne i godne oblicza, świat zwariował można by stwierdzić. W tym całym zamieszaniu ja zwykła kociara staram się zachować zdrowy rozsądek i w miarę normalnie działać.

Czytaj dalej

Pandemia a koty

Sytuacja w kraju jest trudna. Tak naprawdę nikt nie wie, jakie będą faktyczne konsekwencje pandemii. Wszyscy drżą w obawie o stan gospodarki, budżet kraju i swojej rodziny, a ja dodatkowo o fundacyjny.  Koty są na pokładzie Kociej Mamy i nie jest to rzecz wyjątkowa. Kłopot tkwi zupełnie gdzie indziej.

Czytaj dalej