Historia pewnej interwencji

Historia do bólu typowa, jedna z wielu i mam świadomość, że nie ostatnia.
Miejscem akcji jest teren w centrum Łodzi, w ramach restrukturyzacji wyburzane są stare budynki a na odzyskanym terenie pojawią się, pewnie z czasem, nowoczesne kompleksy dostosowane do obecnych standardów, obiekty biurowe lub modne zamknięte, strzeżone osiedla.

Czytaj dalej

Wspólne działanie

Za tą akcję odpowiedzialność ponosi Magda. Znamy się od prawie 20 lat, rzecz jasna, dzięki kotom. Któregoś dnia przybyła po zjawiskową trikolorkę i tak się zaczęło nasze wspólne niekiedy działanie. Obie jesteśmy dość mocno skierowane na społeczną pracę, ja z racji Fundacji, Magda natomiast kultywuje stare polskie tradycje i obyczaje będąc założycielką Rodu Dębowego Liścia.
Bywało, że czasem prowadziłyśmy razem rozmaite projekty albo łączyłyśmy na pewnym etapie lub w określonym zakresie.

Czytaj dalej

Spokojnie, równo, skutecznie

Listopad dobiega końca, za moment nadejdą Święta, one też będą inne, stosowne do czasu w jakim przyszło nam żyć. Niepewne jutra, w nieustającej obawie, kto trafi na kwarantannę albo kogo dopadnie covid ,przyszło nam funkcjonować, pracować i jeszcze planować społeczne działanie. Jak dotąd wszystko przebiega raczej sprawnie, przyjmujemy kocięta do karmienia butelką, przeprowadzamy w maseczkach adopcje, podejmujemy interwencje, ale nie każdy ma świadomość, że nie wszystkie organizacje tak sprawnie działają. O tym w jakim stopniu inni są aktywni, nie mam na uwadze tej internetowej, najlepiej wiedzą współpracujący z Kocią Mamą weterynarze.

Czytaj dalej

Ratujemy Gacka

Mam świadomość, że ta historia wygląda jak z opowieści fantasy, ale nie raz już moja intuicja wyprzedziła spadającą na Fundację sytuację. Zaczęło się niewinnie od robienia porządków w siedzibie. Nadchodzi pora kiedy stajemy przed faktem, że aby jeszcze lepiej działać trzeba pewne przestrzenie uporządkować i przemodelować. Wiem, że nie mogą ot tak po prostu zawiesić działalności na kołki, więc wiele projektów toczy się równolegle. I tak, kiedy powstał kącik biurowy zgodnie z wymogami wynikającymi z RODO nadszedł czas na reorganizację oferty sprzedażowej.

Czytaj dalej

Jak się przypnę

Ta interwencja trwała ponad trzy lata. Zaczęła się od ratowania kota z pewnej stodoły na wsi pod Łodzią. Przeprowadzony przy okazji wywiad pozwolił mi ustalić fatyczną sytuację żyjących tam kotów. Mają swoich stałych karmicieli, jednak ich rozmnażaniem nikt się zbytnio nie przejmuje. Kiedy wyleczyłam Farcika i oddałam do adopcji, adoptujący Go wyznali, że są moimi dłużnikami i zawsze kiedy będę w potrzebie mogą liczyć na ich pomoc. Faktycznie, lata minęły od naszego poznania, a ja nigdy się na ich obietnicy nie zawiodłam. Piotr ratował mnie transportowo, Marta natomiast przekazywała fanty na Pchli Targ, a potem sama stanęła do społecznej pracy. “Pani Izo, w miarę naszych skromnych możliwości jesteśmy wdzięczni Fundacji i gotowi na wsparcie w sytuacjach kryzysowych”.

Czytaj dalej

Mieszkańcy łazienki

Pewnego pięknego dnia, a był to poniedziałek, przyjechały do Fundacji śliczne maleńkie dwutygodniowe smarki, którym ktoś przejechał Matkę. Nagle, w wyniku wypadku pięć drobniutkich istotek zmieniło swój społeczny status i z zaopiekowanych stały się sierotami. Na szczęście znalazła się kobieta, która się nad nimi pochyliła, zabrała do domu, karmiła, masowała brzuszki, ale że mieszka z niewidomą osobą, wyobraźnia podsuwała jej makabrycznie wizje. W sumie rozumiem całkowicie, też bym miała obawy.

Czytaj dalej

Słodziaki

Małe koty są cudne, słodkie, rozbrykane i radosne. Po takie najczęściej zgłaszają się chętni na adopcję. Jednak, by takie małe skrzaty mogły zostać przekazane do nowych rodzin, opiekunka domu tymczasowego musi wykonać bardzo trudną pracę. Fajnie, jeśli trafi się do ułożenia miot już samodzielny, wtedy uczymy tylko czystości i kulturalnego zachowania przy karmieniu. Jeśli natomiast przyjdzie się opiekować oseskami- sierotami, wtedy jest to zadanie z cyklu walki o kocie życie!

Czytaj dalej

Lukier – kociak spod Koła

Ludzie wiadomości piszą…..
Historia jakich wiele, ale jest nietypowa z jednego względu, zgłaszająca konieczność ratowania kota, sama bez niczyjej namowy czy sugestii, zobowiązała się być dla nieszczęśnika patronem a Fundację poprosiła tylko o wyszukanie fajnego domu.

Czytaj dalej

Uwaga! Potrzebne mleko i dobra karma dla matek

Zapobiegliwa gospodyni zapasy ma w spiżarni na ciężkie dni, zaradna kociara w sezonie na małe kociaki, stara się mieć zawsze schowaną jakąś karmiącą kotkę. Wszyscy wiedzą, że nie ma dla niesamodzielnych osesków lepszej niani i opiekunki niż troskliwa kotka, jednak to one niestety najczęściej padają ofiarami wypadków drogowych albo są ofiarami przykrych zdarzeń. Na szczęście dla maluchów rzadko trafiają się bezduszne osoby, które widząc płaczące kociaki wzruszają beztrosko ramionami i obojętnie obok nich przechodzą.

Czytaj dalej

Piękne kociaki też chorują

Postronny obserwator fundacyjnych działań, widząc posty zamieszczane na fanpejdżu może mieć mylne wrażenie, że praca fundacyjna skupia się wyłącznie na zarabianiu pieniędzy na Pchlim Targu i radosnych adopcjach. Już wyprowadzam sympatyków z błędu, mimo, iż nie narzekamy wprost i nie publikujemy żałosnych wiadomości, lecznice mają pełne ręce roboty, bo niestety i nam chorują koty.

Czytaj dalej