Pinokio walczy o łapkę

Obrzeże Łodzi, dzielnica domków jednorodzinnych. Ani bogata ani biedna, taka do bólu przeciętna. Jak zwykle tradycyjnie pełno mieszka tu kotów. Ludzie może niezbyt zasobni, ale o wyjątkowo dobrym sercu dla kotów. Jedną z opiekunek miałam okazję poznać w roku ubiegłym, kiedy to stawiła się u mnie, by wypożyczyć klatkę łapkę. Chciała skorzystać z akcji bezpłatnych sterylizacji. Do klinki sukcesywnie zawiozła swoje maleńkie stadko, część udało się oddać do adopcji a, część została na Jej podwórku i zamieszkała w sprezentowanych przez Fundację budkach. Jednym z tych podopiecznych jest właśnie bohater mojej opowieści, nieufny, ale nie kompletnie dziki Pinokio.

Czytaj dalej

Kajtek

Kajtek, mały, dwumiesięczny, czarny.
Zgłoszenie sprzed kilku tygodni, kiedy to dzwoniła o pomoc kobieta, bo żal jej było tułającego się, płaczącego kociego dziecka.
Akcja szybka, dziecko musi być przecież natychmiast pod opieką, więc bez wahania wyznaczyłam lecznicę. Pani błyskawicznie przewiozła malca pod wskazany adres, jednak zapomniała tylko przekazać nam dość istotną w tym przypadku informację, o tym, że kolano jest okropnie spuchnięte i to może być powodem jego przeraźliwych wrzasków. Ludzie proszący o przyjęcie znalezionych kotów, albo ze strachu przed odmową, albo nieświadomi wagi, pomijają często dla nas i kotów ważne informacje.

Czytaj dalej

Szybka akcja, czyli ratowanie cmentarnego kota

Ta akcja na szczęście zakończyła się w sumie pomyślnie, ale daleko byłoby do happy endu, gdybym była mniej czujna.
Doceniam wszelkie środki przekazu odnośnie szybkiej współczesnej komunikacji, ale w dobie tak łatwego dostępu do internetu nadal mimo wszystko najlepiej w pewnych okolicznościach skorzystać z telefonu.

Czytaj dalej

Depresja

Ta kotka pojawiała się w Fundacji nagle, potknęła się o Nią dosłownie i w przenośni osoba znająca mnie osobiście z projektu, który razem prowadzimy z ludźmi dotkniętymi chorobą otępienną. Sytuacja jest potwierdzeniem, że ludzie dobrze kojarzą zasłyszane od mnie informacje i w sytuacji kryzysowej szukają ratunku i pomocy dla siebie oraz kota.
Schedka czekała na środku ulicy, aż ktoś się zlituje i obejmie opieką. Wydarzenie tylko z pozoru zakończyło się dla Niej szczęśliwie, ponieważ błyskawicznie w wyniku podjętej interwencji, kotka znalazła w Fundacji bezpieczną przestrzeń, a po rutynowym pobycie w lecznicy, trafiła do domu tymczasowego, w którym miała od nowa odzyskać zaufanie do człowieka.

Czytaj dalej

Chcę pracować bez względu na trudności

Rok nie wiem jak się skończy, ale w naszej kociej historii zapisze się jako ten, w którym zaprzepaszczone zostały wszelkie osiągnięcia w temacie opieki, ochrony i kontroli populacji kotów środowiskowych. Wszyscy skupili swoją uwagę wokół tematu pandemii, trwają spekulacje, na ile faktycznie jesteśmy rzetelnie informowani, kłócą i przepychają się między sobą politycy, ludzie pokazują w obliczu sytuacji kryzysowych swoje nie zawsze piękne i godne oblicza, świat zwariował można by stwierdzić. W tym całym zamieszaniu ja zwykła kociara staram się zachować zdrowy rozsądek i w miarę normalnie działać.

Czytaj dalej

Zwyczajna szaro-bura, ale bardzo kochana

Pojawiła się jakiś czas temu, zaglądała na podwórko szukając jedzenia. Przeszła Wiosna, minęło Lato, a Ona zjawiała się coraz częściej, jakoś nie spieszyła z powrotem do domu. Kiedy Jesień nadeszła powiedziałam: zabierz Ją proszę do domu, nie może dłużej się tak błąkać jeszcze krzywdę ktoś Jej zrobi. Przez pierwsze dni siedziała na oknie jakby nie mogła się zdecydować czy nowe życie jest dla Niej lepsze. Mijały dni, Pyza, bo takie teraz ma imię, odespała stres, wyciszyła emocje i z filozofią typową dla kotów, stwierdziła, że jednak podjęła dobrą decyzję.

Czytaj dalej

Akcja pomocowa dla Dzikusa

Nareszcie stało się faktem, że gościmy na Pchlim Targu pierwszą osobę, opiekunkę kota, która przez tydzień będzie przy naszej pomocy zbierać pieniądze na leczenie swojego starego zwierzaka. Dzikus, jak samo imię wskazuje, przez lata był kotem środowiskowym, dokarmianym pod domem. Kiedy się rozchorował, trafił do domu opiekunki i tak już od ponad pięciu lat żyją razem, walcząc, by kot wreszcie odzyskał stuprocentową sprawność.

Czytaj dalej

Płacz kociego dziecka

Nie tak dawno, kiedy padał zimny deszcz, wiał przenikliwy wiatr, a aura przypominała bardziej szary listopad niż pogody, jakie powinny panować w lutym, dziewczyna idąca ulicą usłyszała w kącie płacz. Zaintrygowana podeszła bliżej, a tam, na stercie mokrych liści, zobaczyła niewielką kotkę. Sytuacja spadła na nią nagle, a nie mając doświadczenia i nie wiedząc jak postąpić, wybrała najlepszą, najrozsądniejszą opcję, zadzwoniła do ciotki-kociary.

Czytaj dalej

Cziko – zepsuty reproduktor

Czas Świąt! Czas bycia dobrym, wyrozumiałym, spolegliwym, stonowanym, gotowym wybaczać innym. Czas porządków, sprzątania, szykowania prezentów, sporządzania menu na świąteczne dni. Czas ustalania odwiedzin, planowania spacerów, wycieczek, ale także kilku chwil dla siebie.
Krzątałam się gdzieś między domem a pracownią, jak setki innych w tym czasie kobiet, gdy zadzwoniła szefowa współpracującej z Kocią Mamą lecznicy. Sądzę, że użyłam odrobinę złego określenia, mówiąc: jak setki innych kobiet, więc delikatnie skoryguję: jak inne kobiety mam typowe obowiązki, a nadto jeden dość osobliwy, który mocno zaburza mój czas wolny, otóż obowiązki wynikające z faktu bycia szefową dość dużej Fundacji.

Czytaj dalej