I znowu wyjątek

Tym razem będzie krótko, zresztą już kilka tygodni temu sygnalizowałam temat.

Łódź, okolice między Zarzewem a Starym Widzewem, bytuje tam od lat kilka zdziczałych psów. Rodzą się rzecz jasna i psie dzieci. Męskie szczeniaczki mają wzięcie, gorzej z suniami, na nie jest znacznie mniej chętnych. Barierą jest koszt sterylizacji oraz wizja wychodzenia z suką na spacer w towarzystwie adoratorów, kiedy akurat nastaje czas rui.

Czytaj dalej

Drugi plan

To kobiety zasadniczo tworzą Kocią Mamę. Ale corocznie, podczas każdej Gali nadchodzi ten moment, kiedy mówię ze sceny: „Dziewczyny podziękujmy naszym Panom za przeogromne zrozumienie dla naszej pasji, za pomoc, za codzienne wsparcie” a cała sala radośnie bije brawo.

Czytaj dalej

Przy okazji i po drodze

Politechnika od  lat kojarzy mi się z Izą bez względu na aktualny kolor włosów zwanej Rudą, panem Krzysztofem, któremu z sympatii pomaga  Ania i wspólnie wpychają mi koty do Fundacji oraz z corocznym wiosennym kiermaszowaniem.

Czytaj dalej