Finał akcji pomocowej sklepu zoologicznego Zoozone

W tym roku swoją decyzją lekko zaskoczyłam organizatorów akcji pomocowej, ponieważ za zebrane rabaty zamiast jak dotąd tradycyjnie o karmę, poprosiłam o kocie mleko dla małych osesków i jedzenie stosowne dla diety wrażliwej. Z sytuacji jaka panuje w kraju doskonale zdajemy sobie sprawę. Utrudnienia, ograniczenia, spadki aktywności bądź wręcz plajty spowodowane panującym wirusem na wiele osób wpływa destrukcyjnie, wywołuje depresje, apatię, zwątpienie i niemoc.

Czytaj dalej

Kilka słów o adopcjach

Jest taki czas każdego roku, kiedy zbieramy koty przed zimą. Małe, duże, chore i zdrowe, ale generalnie te raczej oswojone. Dzikim stawiamy budki, obligujemy opiekunów do monitorowania zdrowia, staramy się sprawić, by i kotom środowiskowym zima niezbyt doskwierała. Każdego roku wprowadzam delikatne zmiany, które sprawiają, że kociarze jeszcze bardziej ufają Fundacji. Twardo stąpam po ziemi, mimo ogromnej miłości do kotów i walki o ich prawo do godnego życia, nie zatracam zdrowego rozsądku. Tym sposobem zawsze wybieram opcję najlepszą dla futer.

Czytaj dalej

Jak się przypnę

Ta interwencja trwała ponad trzy lata. Zaczęła się od ratowania kota z pewnej stodoły na wsi pod Łodzią. Przeprowadzony przy okazji wywiad pozwolił mi ustalić fatyczną sytuację żyjących tam kotów. Mają swoich stałych karmicieli, jednak ich rozmnażaniem nikt się zbytnio nie przejmuje. Kiedy wyleczyłam Farcika i oddałam do adopcji, adoptujący Go wyznali, że są moimi dłużnikami i zawsze kiedy będę w potrzebie mogą liczyć na ich pomoc. Faktycznie, lata minęły od naszego poznania, a ja nigdy się na ich obietnicy nie zawiodłam. Piotr ratował mnie transportowo, Marta natomiast przekazywała fanty na Pchli Targ, a potem sama stanęła do społecznej pracy. “Pani Izo, w miarę naszych skromnych możliwości jesteśmy wdzięczni Fundacji i gotowi na wsparcie w sytuacjach kryzysowych”.

Czytaj dalej

Mieszkańcy łazienki

Pewnego pięknego dnia, a był to poniedziałek, przyjechały do Fundacji śliczne maleńkie dwutygodniowe smarki, którym ktoś przejechał Matkę. Nagle, w wyniku wypadku pięć drobniutkich istotek zmieniło swój społeczny status i z zaopiekowanych stały się sierotami. Na szczęście znalazła się kobieta, która się nad nimi pochyliła, zabrała do domu, karmiła, masowała brzuszki, ale że mieszka z niewidomą osobą, wyobraźnia podsuwała jej makabrycznie wizje. W sumie rozumiem całkowicie, też bym miała obawy.

Czytaj dalej

Słodziaki

Małe koty są cudne, słodkie, rozbrykane i radosne. Po takie najczęściej zgłaszają się chętni na adopcję. Jednak, by takie małe skrzaty mogły zostać przekazane do nowych rodzin, opiekunka domu tymczasowego musi wykonać bardzo trudną pracę. Fajnie, jeśli trafi się do ułożenia miot już samodzielny, wtedy uczymy tylko czystości i kulturalnego zachowania przy karmieniu. Jeśli natomiast przyjdzie się opiekować oseskami- sierotami, wtedy jest to zadanie z cyklu walki o kocie życie!

Czytaj dalej

Uwaga! Potrzebne mleko i dobra karma dla matek

Zapobiegliwa gospodyni zapasy ma w spiżarni na ciężkie dni, zaradna kociara w sezonie na małe kociaki, stara się mieć zawsze schowaną jakąś karmiącą kotkę. Wszyscy wiedzą, że nie ma dla niesamodzielnych osesków lepszej niani i opiekunki niż troskliwa kotka, jednak to one niestety najczęściej padają ofiarami wypadków drogowych albo są ofiarami przykrych zdarzeń. Na szczęście dla maluchów rzadko trafiają się bezduszne osoby, które widząc płaczące kociaki wzruszają beztrosko ramionami i obojętnie obok nich przechodzą.

Czytaj dalej

Oponowe kociaki

Tuszyn, Ksawerów, Rzgów małe miasteczka położone nieopodal Łodzi. Kociarze są na szczęście wszędzie i raz na jakiś czas zgłaszają najczęściej mruczące interwencje. O ile z kotami dorosłymi staram się odsyłać do lokalnych organizacji, w myśl zasady, że skoro działają na rzecz środowiskowych, niechże faktycznie wykażą aktywność nie tylko internetową. Rozumiem, że pandemia bardzo pokrzyżowała szyki i ograniczyła możliwości zabiegania o wsparcie, ale nie bardzo rozumiem, jak można prowadzić organizację kompletnie bez stosownych zasobów.

Czytaj dalej

Miało być grzybobranie

Anna zrobiła sobie mini wypad korzystając ze sprzyjającej aury do Puszczy Piskiej na grzyby. Ma tam działkę, jeździ chętnie, fajny relaks kojący nerwy, cisza, spokój o tej porze roku jest przecież na Mazurach. Tylko nieliczni działkowicze jeszcze, więc nadzieja na grzybobranie była realna no i delektowanie się pięknymi widokami otaczającej przyrody.

Czytaj dalej

Na sześć z plusem

To była akcja w błyskawicznym tempie, oby więcej takich interwencji!
Szybko, sprawnie i skutecznie!
Miejsce zdarzenia to parking depozytowy Komendy Miejskiej Policji Wydziału Ruchu Drogowego przy ulicy Stokowskiej czyli, mówiąc jaśniej, teren, na którym zabezpieczane są auta po kolizjach.
Kilka tygodni temu otrzymałyśmy zgłoszenie, że bytuje na nim Matka z dziećmi. Przysłane zdjęcia były świetną w tym gorącym czasie informacją, że na interwencję mamy jeszcze chwilkę, czyli maluszki spokojnie mogą bezpiecznie dorastać.

Czytaj dalej

Historia pewnej interwencji

Od lat powtarzam: trzymajmy się wypracowanego interwencyjnego schematu, wtedy jest szansa na szybką i skuteczną interwencję, nie zmuszającą mnie do stania między przysłowiowym młotem a kowadłem. Ta akcja na rzecz środowiskowych kotów nadaje się znakomicie na scenariusz do przygodowo- sensacyjnego filmu z gatunku: komedia pomyłek.
Punktem inspirującym do działania w tym wypadku jest przeogromna empatia dwóch kobiet, ich szalona miłość do kotów, a dreszczyku emocji dodającego pikanterii całej sytuacji zafundowała nam również odrobina niewiedzy odnośnie pracy Fundacji, jej wyposażenia oraz kondycji adopcyjnej.

Czytaj dalej