Dokładam obowiązków

Dom Tymczasowy to nasza najważniejsza komórka pracy. Ich liczba stymuluje i koordynuje przyjęcia. Dobrze prowadzone są gwarantem płynności adopcji. Właściwa pielęgnacja i opieka przekłada się na kondycję zdrowotną naszych podopiecznych.

O ile nie mam wpływu na stan zdrowia przyjmowanych miotów, a zgodnie ze Statutem poruszam się w obrębie żyjących w środowisku, zasadą jest, że zabezpieczamy te najmarniejsze.
Priorytet mają chore – tak było od zawsze.

Czytaj dalej

Nie umiem zrozumieć

Powinnam grzmieć, a jednak milczę. Powinnam piętnować, a jednak nie czynię tego. Dlaczego tak postępuję? Nie ze strachu, a z troski o koty.

Nie chcę, by Fundacja kojarzyła się negatywnie jako ta, która rozpętuje afery w internecie. Kto i na ile zawinił w tym konkretnym przypadku, kto zapomniał o przysiędze składanej podczas odbierania lekarskiego dyplomu, kto potraktował środowiskowe koty jako te gorszego sortu stanie się tajemnicą przekazywaną szeptem w kociarskim środowisku. Takie zachowania nigdy nie uchodzą płazem. Każde kłamstwo zawsze się wyda, jest to tylko kwestią czasu.

Czytaj dalej

Doczekała się!

Stacja benzynowa przy trasie do Strykowa. Ruchliwa. Między autami codziennie przemyka kot. Wyjada z miski bez grymaszenia. Pani ma w domu swoje dwie kotki, więc naturalnym jest, że  dokarmia przybłędę.

Któregoś dnia kot zniknął. Nikt tym faktem specjalnie się nie przejął. Ci, którzy go karmili, pomyśleli, że biało–rudy włóczykij poszedł dalej, ale niestety byli w ogromnym błędzie. Dwa dni później odkryto cudowne znalezisko. Kot okazał się kotką, która niezauważona weszła do biura, skryła się w szafie i w niej się okociła! Patrzyła z ufnością na pracowników stacji benzynowej. Narada trwała krótko, do schroniska nikt się nie kwapił rodziny przekazać.

Czytaj dalej

Koty z opony

O tych kociakach usłyszałam od zaprzyjaźnionej dziewczyny. Zachęcał do ich adopcji właściciel pewnego warsztatu samochodowego na Starym Polesiu.
Szybko połączyłam kropki z informacją uzyskaną od wolontariuszki.
– Dorota, leć na złom zobacz czy nie ma tam kotów.
Dziewczyna była zdumiona.
– Skąd wiesz o tych kotach?
– Mam swoich informatorów – uśmiechnęłam się tajemniczo.

Czytaj dalej

Rewanż

Znamy się od lat. Zaczęło się od przejęcia białej, głuchej kotki. Nie wiem dokładnie skąd ją odebrali, ale była po traumatycznych przejściach. Mieszkała pod schodami popadając w coraz to większą psychozę, atakowana przez przyjmowane z interwencji psy.

Wiadomo, koty są specyficzne. Psy mają kompletnie inną naturę. Zarówno Azyl jak Kocia Mama poruszają się na niezwykle trudnym gruncie ratując te niechciane, porzucane i wyrzucane. Kotka dostała na imię Czarna i zamieszkała z Martą.

Czytaj dalej

Intrygujące zgłoszenie

Wtorek
– Masz chwilę? – zapytała kompletnie niepotrzebnie Maryla. Obie wiemy, że dzwoni w godzinach mojej pracy wyłącznie w nagłych przypadkach.
– Mam. Opowiadaj.
– Kotka czarna siedzi w centrum miasta, na trawniku, prawdopodobnie dzika. Obok jest parking miejskich rowerów i raczej mocno uczęszczany chodnik przy zbiegu ulicy Piotrkowskiej i Sienkiewicza. Zgłaszająca dzwoniła po nasz słynny Patrol Animal, ale odmówili tłumacząc, że interweniują wyłącznie w przypadku zwierząt powypadkowych.
– Jestem pod wrażeniem ich argumentów… – nie odmówiłam sobie maleńkiej złośliwości.
– Pani próbowała kotkę złapać, ale uciekła na pobliską posesję.

Czytaj dalej

Zlecenie od Ani

Tradycyjnie, w konwencji preferowanej przez Anię, czyli zwięźle opisany problem poparty stosowną dokumentacją, pojawił się wpis zgłaszający interwencję.
Informacje nie były budujące: dzielnica bloków na wschodzie miasta, teren wyjątkowo zadbany przez lokatorów, pięknie utrzymane rabaty i bajecznie kolorowy ogród powstał dzięki zaangażowaniu blokowej społeczności. Cisza, spokój, idealne miejsce dla dzikich kotów.

Czytaj dalej