Deklaracje

Kiedy w połowie ubiegłych wakacji otrzymałam prośbę o pomoc dla kota, któremu od świerzbowca dosłownie gniły uszy, świadoma, że taki zwierzak raczej nie może liczyć na adopcję tradycyjną, z uwagi na chorobę, zapytałam zgłaszającą w jakim zakresie jest w stanie wesprzeć Fundację? Wtedy to, w połowie lipca, usłyszałam obietnicę: „Pani Izo, ja koszty biorę na siebie, Panią proszę wyłącznie o dom tymczasowy i przywrócenie kotu zdrowia”.

Czytaj dalej

Walczymy o żabę

Stacja benzynowa, jedna z wielu, jakie funkcjonują w naszym mieście. Dziewczyna niedawno rozpoczęła na niej pracę, a że ma w domu także mruczka, wiadomo wszędzie rozsiewa kocie feromony i wysyła w eter pozytywne emocje. Długo czasu nie upłynęło, kiedy zawitała do Niej pewna para. Pewnego dnia pojawił się dziwny oswojony duet: duży czarny kocur i raczej drobna, ale dorosła kotka. Przychodziły systematycznie zawsze na Jej dyżur. Wpisały się w pejzaż stacji do tego stopnia, że nikt już specjalnie nie okazywał zdziwienia. Nie psociły, nie brudziły grzecznie czekały na swoją porcję jedzenia, a potem znikały.

Czytaj dalej

Spokojnie, równo, skutecznie

Listopad dobiega końca, za moment nadejdą Święta, one też będą inne, stosowne do czasu w jakim przyszło nam żyć. Niepewne jutra, w nieustającej obawie, kto trafi na kwarantannę albo kogo dopadnie covid ,przyszło nam funkcjonować, pracować i jeszcze planować społeczne działanie. Jak dotąd wszystko przebiega raczej sprawnie, przyjmujemy kocięta do karmienia butelką, przeprowadzamy w maseczkach adopcje, podejmujemy interwencje, ale nie każdy ma świadomość, że nie wszystkie organizacje tak sprawnie działają. O tym w jakim stopniu inni są aktywni, nie mam na uwadze tej internetowej, najlepiej wiedzą współpracujący z Kocią Mamą weterynarze.

Czytaj dalej

Ratujemy Gacka

Mam świadomość, że ta historia wygląda jak z opowieści fantasy, ale nie raz już moja intuicja wyprzedziła spadającą na Fundację sytuację. Zaczęło się niewinnie od robienia porządków w siedzibie. Nadchodzi pora kiedy stajemy przed faktem, że aby jeszcze lepiej działać trzeba pewne przestrzenie uporządkować i przemodelować. Wiem, że nie mogą ot tak po prostu zawiesić działalności na kołki, więc wiele projektów toczy się równolegle. I tak, kiedy powstał kącik biurowy zgodnie z wymogami wynikającymi z RODO nadszedł czas na reorganizację oferty sprzedażowej.

Czytaj dalej

Jak się przypnę

Ta interwencja trwała ponad trzy lata. Zaczęła się od ratowania kota z pewnej stodoły na wsi pod Łodzią. Przeprowadzony przy okazji wywiad pozwolił mi ustalić fatyczną sytuację żyjących tam kotów. Mają swoich stałych karmicieli, jednak ich rozmnażaniem nikt się zbytnio nie przejmuje. Kiedy wyleczyłam Farcika i oddałam do adopcji, adoptujący Go wyznali, że są moimi dłużnikami i zawsze kiedy będę w potrzebie mogą liczyć na ich pomoc. Faktycznie, lata minęły od naszego poznania, a ja nigdy się na ich obietnicy nie zawiodłam. Piotr ratował mnie transportowo, Marta natomiast przekazywała fanty na Pchli Targ, a potem sama stanęła do społecznej pracy. “Pani Izo, w miarę naszych skromnych możliwości jesteśmy wdzięczni Fundacji i gotowi na wsparcie w sytuacjach kryzysowych”.

Czytaj dalej

Mieszkańcy łazienki

Pewnego pięknego dnia, a był to poniedziałek, przyjechały do Fundacji śliczne maleńkie dwutygodniowe smarki, którym ktoś przejechał Matkę. Nagle, w wyniku wypadku pięć drobniutkich istotek zmieniło swój społeczny status i z zaopiekowanych stały się sierotami. Na szczęście znalazła się kobieta, która się nad nimi pochyliła, zabrała do domu, karmiła, masowała brzuszki, ale że mieszka z niewidomą osobą, wyobraźnia podsuwała jej makabrycznie wizje. W sumie rozumiem całkowicie, też bym miała obawy.

Czytaj dalej

Lukier – kociak spod Koła

Ludzie wiadomości piszą…..
Historia jakich wiele, ale jest nietypowa z jednego względu, zgłaszająca konieczność ratowania kota, sama bez niczyjej namowy czy sugestii, zobowiązała się być dla nieszczęśnika patronem a Fundację poprosiła tylko o wyszukanie fajnego domu.

Czytaj dalej

Kocie wybory

Przyjechała do nas dokładnie dwa tygodnie temu. W Puszczy Piskiej została zgrabnie przeprowadzona akcja odłowu kociej rodziny. Mieszkańcy pewnego ośrodka pod dowództwem doktor Anny bezkolizyjnie, błyskawicznie, sprawnie złapali matkę i trzy smarki.
Pakiet trafił w najlepsze ręce znakomitego „oswajacza”, to oprócz leczenia moich futer jest dodatkowym hobby ulubionym mojej przekochanej doktor Anny. Żaden ze współpracujących z Fundacją lekarzy nie może się pochwalić podobną ilością zsocjalizowanych kotów.

Czytaj dalej

Kinga nikomu niepotrzebna

O tak umaszczone koty ludzie wydzwaniają bez opamiętania, kiedy tylko pojawi się post adopcyjny, dlatego koty kolorowe, ubarwione niebanalnie czy nie daj Boże z dłuższą sierścią, te ze znamionami rasy wydają do adopcji wyłącznie doświadczone w tej dziedzinie wolontariuszki.
Pilnujemy nad wyraz wszystkich kotów oczekujących na swoje domy, jednak wiedza jak dziwne mają niekiedy ludzie pomysły na modelowanie pupilowi życia, sprawiła, że zgłaszający się po zjawiskowe koty testowani są trzy razy mocniej.

Czytaj dalej