Kotlet za TM

Nigdy nie wiemy, kiedy kocię odfrunie. Może i lepiej, że tak się dzieje, bo nagła śmierć sprawia, że doznajemy szoku, a element zaskoczenia pozwala łatwiej znieść ból i rozgoryczenie.

 

 

Malutka za TM

Jak grzmiałam, by matki łapać, były głuche na moje prośby.
Jak przyszło na świat kilka kocich dzieci, wtedy znalazły drogę do Fundacji.
Nie mogłam i nie chciałam przenosić złości na karmicieli na małe, Bogu ducha winne kocie dzieci.
To w domach moich wolontariuszek odchodzą na koronawirusa, bo opiekunki tylko stawiają miski i zapominają, że koty się leczy i odrobacza!

Danka za TM

Bure koty nigdy nie są takie same. Każdy ma kompletnie inne umaszczenie, ale ja kocham je najbardziej. Imię dostała po swojej pierwszej opiekunce Danucie, potem trafiła pod skrzydła Reni i w jej domu się zasiedziała. Czas płynął i nikt się po nią nie zgłaszał. Nie martwiłyśmy się tym faktem zbytnio. Znając charakter Renaty umiem określić upływ czasu, po którym za nic kota do adopcji nie odda.

Czytaj dalej

Trzy maluszki za TM

Z gromadki dziewięciu z cechami kota orientalnego, eksperyment zaszczepienia w czasie dość rozległej infekcji przeżyło tylko pięć kotów.

U mnie walczy z chorobą Protek, u Kasi udało się wyrwać z szpon śmierci Jacka, Wacka i Agatkę, u Dorki ostało się jedno kociątko, u Danuty też jedna istotka zwyciężyła. Tej Trójce mieszkającej w tym samym domu tymczasowym niestety się nie udało. Były z tych najsłabszych, najmniejszych, tych, które każdą infekcję przechodzą trudniej.
Głupia, bezsensowna, kompletnie niepotrzebna śmierć której można było uniknąć.

Komplikacja za TM

Przyjechała spod Łodzi. Nie wiemy czy matka ją odrzuciła, czy zgubiła podczas wędrówki. Nie miałam matki karmiącej, więc tej roli podjęła się Ela.

Jednak mała odleciała pomimo usilnych starań. Ta przyczyna ma na imię gargia i zabiera nam małe koty.