Bo kot się zepsuł!

Wtorek jakoś przed godziną 19 w czasie mojego dyżuru odebrałam telefon.
– Jakie są zasady przyjęcia kota do Fundacji? – osoba zadająca pytanie sprawiała wrażenie takiej, co to do trzech nie potrafi zliczyć, jakby była nieporadna, zagubiona, przytłoczona sytuacją, która na nią spadła.
– W czym mogę pomóc? Proszę opisać problem.
– Mam kota, brytyjczka niebieskiego, 5 lat i od pewnego czasu go leczę, chcę przekazać Fundacji, bo koszty z tym związane przekraczają moje możliwości finansowe.
Momentalnie stałam się czujna.
– A co mu dolega? W jakiej lecznicy pani kota leczy? Jakie były zrobione badania i analizy?
– Morfologia i USG, kot jest pod opieką Lecznicy Żyrafa, ma kamienie w pęcherzu, konieczna jest operacja. Kwota, którą usłyszałam, przeraziła mnie, mam syna na wychowaniu, jestem samotną matką…
Zanim zalała mnie fala pani problemów, przerwałam dość radykalnie. Rozmawiając analizowałam informacje: czynności dotąd wykonane w związku z chorobą kota, to nie powód do bankructwa…

Czytaj dalej

Ratujemy oczko

Jakoś tuż przed długim majowym weekendem przyjęłam dwie kotki z okolic Grembachu jednej z tych biedniejszych dzielnic Łodzi. Kotka-matka po zabiegu wróciła do pani, która ją znalazła, ale maluszki były dla opiekunki zbyt dużym obciążeniem finansowym.

Wiadomo, małe smarki rosną, więc mają wilczy apetyt. Pakiet startowy oprócz sterylizacji, dorosła kocica dostała przy okazji, ale za odrobaczenie maleństw już trzeba było płacić.

Kocięta, dwie siostry przyjęte zostały do Fundacji i już w pierwszym tygodniu zaczęły się atrakcje.

Czytaj dalej

Laluś jelitowiec

Teren warsztatu samochodowego, punktu skupu złomu i ogrodu nieopodal był systematycznie monitorowany przez wolontariuszkę. Chodziła na przymusowe spacery do momentu, aż nie wydłubała spod  sterty niepotrzebnych gratów wszystkich maluchów.
Czytaj dalej

Ofiary pseudohodowli

Hodowcy i pseudohodowcy od lat powierzają mi swoje niechciane już koty.
Powód jest banalny: pieniądze.
Kiedy nie są zdolne, by rodzić czy być reproduktorem, kiedy chorują bądź sprawiają kłopoty, dziwnym trafem ich właściciele – świadomie nie używam słowa opiekun – znajdują do mnie drogę.

Czytaj dalej

Czarny Tulipan na Walentynki

Czwartkowy poranek. Od tygodnia siedziałam chora w domu, kiedy zadzwoniła Magda:
– Przepraszam, wiem, że jesteś chora…
– Nie przepraszaj – mój głos przypominał coś pomiędzy skrzekiem żaby a odgłosem pracującej piły.
– Przestań, bo mi bębenki pękną!
– To jak mam gadać? Na migi?
– Ty to potrafisz się urządzić – stwierdziła z podziwem. – Specjalnie to robisz czy co?
– Stresy mi wychodzą a i taka pora, tradycyjnie żegnam zimę.
– Dobrze, że umiesz sobie wytłumaczyć.
– A mam inne wyjście? Madzia, ale o zdrowie to ty mnie pytałaś wczoraj więc biorąc pod uwagę upływ czasu, o co się rozchodzi? Kot  jakiś czy nasze interesy?
Czytaj dalej

Pan Cerowany w akcji!

– Łapa zrobiona. – meldowała Madzia.
– Co tak szybko? – Zdziwienie zasadne, bo z tyłu głowy miałam wiadomość, że ma być zachowana minimum tygodniowa przerwa między zabiegami, skąd taki pośpiech, momentalnie mnie usztywniło.
– No, bo nam zaczął przeciekać…
– Słucham? – usiadłam – Może jaśniej?
– Jak się okazuje, uderzenie było raczej niezwykle mocne. Naprawdę cud, że ten kot żyje. Oba jądra pękły, w chwili, kiedy wszystkie narządy wpadły mu do krocza, było ciasno, zbierała się ropa, zrobił się stan zapalny, zaczęła się martwica. Kiedy podczas zabiegu Wojtek poukładał narządy jak należy, nie wiedzieć czemu jądra pękły. Ropa wlała się do brzucha i zaczęła przeciekać przez szwy. Wojtek znowu kilka godzin stał przy stole, oczyścił jamę brzuszną, jądra, a raczej to co z nich zostało usunął i dlatego od razu zabrał się za Pana Cerowanego łapkę.
– Zaczyna odstawiać jak Marylka…

Czytaj dalej

Pan Cerowany

Nie wiem jak ja to robię, ale chyba kocie przesłania docierają do mnie szybciej niż ludzkie prośby. Pijąc poranną kawę tradycyjnie przeglądam poczty i czytam interesujące mnie posty, opinie oraz apele.

Jeśli mnie bardziej jakiś intryguje sprawdzam albo proszę o analizę tematu, w końcu mam przecież sztab bardzo sprawnie pracujących asystentek.

Czytaj dalej