Refleksyjnie

Czasem się przeleje.
Tak zadziało się i tym razem. Jego śmierć napełniła mnie smutkiem, ale mimo żalu, czuję ogromną radość, że Opatrzność postawiła nas na tej samej drodze. Kiedy Go poznałam, ileś tam lat temu, polubiliśmy się ogromnie od pierwszej chwili. Był to coś w rodzaju porozumienia dusz.

Czytaj dalej

Działania towarzyszące

– W tym roku jedziemy na Bardowskiego bardziej roboczo w temacie KotoManii niż edukacyjnie – tłumaczyłam Gosi.

Ubiegły rok był dobry pod jednym względem, otóż dołączyły do Fundacji osoby świadome własnych potrzeb odnośnie aktywności społecznej. W sumie nie przeprowadziłam ani jednej nietrafionej weryfikacji bowiem ci, którzy pojawili się na rozmowie, byli już wstępnie uprzedzeni odnośnie trybu pracy, panujących zasad, moich obowiązków wobec wolontariuszek ale i stawianych im wymagań.
Czytaj dalej

Spotkanie robocze

Kilka lat temu podczas edukacji w moim ulubionym Bardo padł pomysł: a może by młodzież włączyła się czynnie do obsługi KotoManii? Był on wypadkową połączenia dwóch informacji, a mianowicie tego, iż Justyna dyryguje w tym dniu całym wydarzeniem oraz aktywności deklarowanej przez społeczność szkoły.

Czytaj dalej

Czas prezentów

To było kilka tygodni temu. Późnym popołudniem otrzymałam sms: „Dzień dobry, organizuję akcję pomocową dla Fundacji, napisałam projekt, kiedy mogę zadzwonić by uzgodnić asortyment wsparcia?”
Krótko, zwięźle, rzeczowo.
Na bank młoda, rzutka osoba, w kilku słowach przekazuje najważniejsze informacje czyli jak nic pracuje w jakiejś korporacji! Czytaj dalej

Koty kochają koszyki

Koty pakują się we wszelkie torby, pudła, koszyki. Wiedzą o tym ich upodobaniu kociarze.
Są pewne odruchy bezwarunkowe, które łącza wszystkie żyjące na ziemi koty: skłonność do psot, złośliwość i szalona niezależność. Z tej ich słabości do pudeł, do pakowania się do rozmaitych toreb, z determinacji z jaką to czynią, powstało wiele śmiesznych anegdot i rysunków sytuacyjnych, ale w pewnym sklepie postanowiono tą ich słabość przekuć na akcję pomocową.

Czytaj dalej

Prezenty dla kotów

Termin „tradycja” według Wikipedii oznacza przekazywane z pokolenia na pokolenie treści kultury (takie jak: obyczaje, poglądy, wierzenia, sposoby myślenia i zachowania, normy społeczne ), uznane przez zbiorowość za społecznie doniosłe dla jej współczesności i przyszłości.  Żeby go właściwie użyć, musi być  spełnionych kilka czynników, spośród których najważniejszy jest czas, konsekwencja i jedność działania. Tylko dzięki spełnieniu tych warunków możemy terminu tradycja używać w odniesieniu do wydarzeń mających bezpośrednio związek z nami, czyli Fundacją.

Czytaj dalej

Pracujemy dla nich wspólnie

Potrzeba zawsze jest matką wynalazków i dobrych pomysłów. Kiedy budżet niepokojąco znika, nie biadolę, nie zamykam przyjęć, nie odmawiam tym operacyjnym, natomiast uruchamiam wyobraźnię i szukam nowych źródeł pozyskania przychodów. Od zawsze tak było w moim przypadku, nie chowam się, gdy jest problem bądź sytuacja kryzysowa, ale działam. Mnie problemy nie podcinają skrzydeł, nie motywują negatywnie, bo wiem, że w życiu jeszcze nie jedna burza mnie czeka.

Czytaj dalej

Kompletnie inaczej

Przykro mi niesłychanie, że nie miałam okazji poznać osobiście nowej społeczności, która z entuzjazmem przyjęła Fundację w swoich progach.

Od początku komunikacja była rewelacyjna, Renata nie zgłaszała najmniejszych zastrzeżeń.
Atmosfery nie zepsuły zmiany pierwotnych ustaleń, a wszystkie poprawki, przyjmowane były z ogromnym wyrozumieniem i aktywnością zmierzającą do konstruktywnego dopięcia szczegółów. Nie trzeba było wyjaśniać kwestii związanych z trybem pracy w wolontariacie. Nie zdziwił fakt pracującej mamy z dzieckiem. Ta wizyta była nam potrzebna. Dodała energii, zapału, odbudowała wiarę w fajnych ludzi. W przypadku tej edukacji spotkałyśmy się wyłącznie z życzliwością, szacunkiem i podziwem.

Czytaj dalej

Kolejna Gala Wolontariatu za nami!

Odkąd działa Kocia Mama, co roku Fundacja otrzymuje wyróżnienia na Gali Wolontariatu.

Rozpatrując to wydarzenie pamiętać należy o jednym niezwykle istotnym fakcie, który często umyka, że zaszczytem jest już sama obecność wśród grona najlepszych oraz fakt, że systematycznie, przez 11 lat kapituła rozpatrująca zgłoszenia niezmiennie uznaje Fundację godną wyróżnienia podkreślając  wyjątkowość społeczności, która ją tworzy.

Czytaj dalej

Enklawa numer dziewięć i dziesięć

Sytuacja dość denerwująca dla obserwujących dokonania i rozwój Kociej Mamy.
Inne organizacje mają problem z adopcją kolorowego kota, a my oddajemy w pakiecie niewidome, w duecie umaszczone niemal identycznie, chore przewlekle i kalekie. Na domiar posiadamy enklawy kocie, o które troszczą się zawiązane z Fundacją bratnie dusze, do tego dochodzą jako stałe obciążenie dwa domy specjalne – fipowy i białaczkowy.

Czytaj dalej