Kampania nadal trwa

Od lat zbieramy nakrętki. Ta kampania została przez nas zainicjowana, zanim inni dostrzegli wynikające z niej korzyści. Pierwszym, któremu pomogliśmy, był Michał z Warszawy, który stracił nogi w wypadku samochodowym. Inne to były czasy, mniej empatyczne, z inną wrażliwością społeczną, z innym traktowaniem kalekich osób. Trudno było wówczas znaleźć pracę fachowcowi, pomimo, że był wyjątkowo zdolnym informatykiem. Praca wykonywana w domu nie była wtedy tak popularna jak obecnie.
Na szczęście wiele zmieniło się w naszym społeczeństwie, jego świadomości, postrzeganiu, komunikacji i zachowaniu wobec osób kalekich.

Czytaj dalej

Akcja taksówkarz!

Mieszkając w tak dużym mieście, korzystamy z różnych rodzajów komunikacji, w zależności od potrzeby chwili. Tłok na ulicach sprawia, że szczególnie w godzinach szczytu, rezygnujemy z pojazdów silnikowych, doceniając stare, niezawodne tramwaje. Mają tę przewagę, że ich trasę wytyczają szyny, co ewidentnie ma wpływ na płynność jazdy, a ich gabaryty dość skutecznie dyscyplinują każdego uczestnika ruchu. Ale kiedy jesteśmy spóźnieni, kiedy liczy się dosłownie każda minuta, by utrzymać termin, korzystamy rzecz jasna z usług profesjonalnych linii przewozowych, tu mam na myśli firmy, które zrzeszają taksówkarzy.

Czytaj dalej

Jesienne prezenty

Ta jesień jest dobra. Co chwilę pojawiają się fajni ludzie, którzy chcą wesprzeć Fundację. Tym razem, dzięki zabiegom Iwonki, do grona pomagających dołączyła Firma Barry Callebaut.
Jestem pod ogromnym wrażeniem zaangażowania i szalenie sprawnie przeprowadzonej akcji zbiórki darów dla Fundacji. Koordynatorka niezwykle profesjonalnie przygotowała całe przedsięwzięcie. Opracowała plakaty informujące o Fundacji, wskazała produkty, które mogą nam pomóc w opiece nad mruczkami oraz bardzo aktywnie zachęcała do przekazywania darów.
Cieszy mnie fakt, że coraz większa jest świadomość społeczna odnośnie faktycznych działań Fundacji.

Czytaj dalej

Kocia Mama wyjaśnia

Zabieganie o wsparcie to niestety bardzo trudna, ale i delikatna kwestia. Łatwo jest bowiem przekroczyć subtelną granicę, kiedy nasz apel o pomoc zamienia się w żałosne biadolenie, niekiedy przypominające szantaż wynikający ze zwykłej nieudolności. Od zawsze powtarzam, by zadbać o właściwą pracę organizacji trzeba nie tylko być konsekwentnym i stabilnym decyzyjnie, ale mieć też wyobraźnię przy czym umieć patrzeć perspektywicznie.

Czytaj dalej

Szybka akcja

Zawsze odpowiednio wcześniej informuję koordynatorki oraz domy tymczasowe o swoich planach wyjazdowych. Bardzo nam to ułatwia i usprawnia społeczne działanie. Zasada jest od lat niezmienna: każdy ma prawo do relaksu ale nie może to kolidować ze sprawnym działaniem Fundacji.

I tak, kiedy Anna udaje się na wakacje, ja przejmuję zadanie polegające na wydawaniu sprzętu, kiedy Joanna wybywa uprzedza mnie w jakim czasie nie mogę liczyć na jej transportową dyspozycyjność. To samo dotyczy Basi, która zawiązuje cele pomocowe czy Ani, która jest aktywna na fejsie.

Spokojne, rytmiczne działanie cenię sobie szalenie, bo w moim życiu i tak nieustannie koty wprowadzają chorowaniem i operacjami niemałe zamieszanie, dlatego staram się planować niektóre aktywności.

Czytaj dalej

Temat poniekąd wstydliwy czyli skąd biorę pieniądze na opłacenie faktur

Nigdy dotąd tego nie robiłam, nie publikowałam  faktur, które są dokumentacją skali, na jaką działa Fundacja Kocia Mama. Domom tymczasowym zapewniłam niezwykle komfortową sytuację, bowiem współpracując z wieloma klinikami, opiekunowie kotów mogą wybrać tę, która jest najbliżej położona. Jednak  dyspozycyjność lecznic jest związana z naszą wypłacalnością.

Raz na jakiś czas pojawia się post na roboczej grupie, liczący koty przebywające w naszych domach, oczekujące na adopcję ale i taki, w którym zliczamy zgłoszone przez opiekunów mruczki.

Czytaj dalej

Byłyśmy na ślubie!

Ta kampania zrodziła się z biedy, z troski o kondycję Fundacji w czasie, kiedy była ona malutka i raczej nie znana, bez wpływowych darczyńców i sponsorów.

Napisałam kilka zachęcających słów, Emilka zrobiła stosowny plakat i szczęściem dla nas i kotów, pomysł zatrybił i co najważniejsze, przypadł do gustu wielu parom młodym. Tak się zrodziła akcja pomocowa pod hasłem: „Karma lub datek na rzecz kotów zamiast kwiatów wręczanych przy okazji życzeń”.

Czytaj dalej

Dziwny piknik

Nie pamiętam już co do dnia, kiedy zrodził się ten pomysł, ale zacznę od początku opowieść o niebanalnym prezencie, jaki otrzymała Fundacja.

Jakoś w marcu zadzwoniła z wyrzutem Kasia, dziewczyna, która organizowała zimą zbiórkę karmy dla nas na terenie swojej Firmy.
– Pani Izo, kilka dni temu napisałam smsa, nadal czekam na odpowiedź!
Nie wiem już po raz który, raczej grzecznie starałam się wytłumaczyć o małym moim defekcie, awersji do czytania smsów.
– Żartuje Pani ze mnie?!
– Absolutna prawda, zasadę każdy zna: pisze się smsa, potem na moment dzwoni bym przeczytała – wyjaśniłam ze śmiechem szybko jednocześnie sprawdzając treść wysłanej faktycznie kilka dni wcześniej wiadomości.

Czytaj dalej

Mocne więzi

Przyszła lata temu, rekomendowana przez Magdę, po czarną kotkę dla mamy. Miałam wtedy miot złapany gdzieś na działkach, już odrobaczony i zdrowy ale jeszcze nie do końca oswojony, choć już kuwetkowy i latający po domu. Wydłubałam kociaka spod komody, włożyłam do koszyka wraz z ulubioną zabawką. Kosz zakleiłam taśmą, mówiąc:
– Proszę nie otwierać po drodze, za kilka dni powinna już was kochać!”
Olga, bo to była ona, miała ze zdumienia oczy większe niż przysłowiowe pięć złotych.
– Miała być łagodna, tak przynajmniej twierdziła dr Magda… – próbowała nieśmiało wycofać się z adopcji.
Popatrzyłam na dziewczynę uważnie, oceniłam jej szanse, predyspozycje i empatię. Wszyscy wiedzą, że mam oko i wyczucie nie tylko do zwierząt, w ocenie ludzi tez się raczej rzadko mylę.
Podobała mi się analiza do tego stopnia, że odstąpiłam od tradycyjnego wsparcia mówiąc: – Spokojnie, już wkrótce to będzie wasza ukochana Czarnula!

Czytaj dalej