Zamiast podsumowania #4

– O takich jak Pani mówili przed wojną „Git kobita” albo „Do tańca i do różańca”. Piękna sprawa ta Pani Fundacja. Słów brak, jak to wszystko pięknie panie przeprowadziły. Sądziłem, że zastanie nas na tym działaniu zima – cieszył się Pan Jerzy.
– Miło nam z Państwem, ale nie mam aż tyle czasu – swoim zwyczajem sprowadziłam go na ziemię. – Generalnie ja już kotów nie łapię, chyba, że jest trudna kocia społeczność, wtedy pomagam dyscyplinować. W tym przypadku tak się złożyło, że przy okazji interwencji Gosię uczyłam zdobywać szlify fachowego łapacza. Miała lekcje przekładania, dokładania oraz poznała tajniki pracy z kocimi opiekunami, jak osiągnąć skuteczność swoich  nakazów i próśb czyli zafundowałam jej szybkie kompleksowe szkolenie.
– Pani jest super fachowcem, a o Gosi myśleliśmy, że od lat łapie – zapewnili oboje. I te określenia: socjalizacja kotów, sposób łapania… Powiem szczerze, jesteśmy nie dość, że szalenie wdzięczni ale pod ogromnym wrażaniem.
Czytaj dalej

Chrzest łapankowy #3

Gosia, zgłosiła się do zadań specjalnych: transport i łapankowe interwencje. Dotąd odławiała, ale pojedyncze, teraz miała okazję na szybkie, bezpłatne szkolenie pod moim okiem.

Uwielbiam łapać koty. Znam ich reakcje, zachowania, psychikę, jestem dobrym nauczycielem. Nauczyłam nie jedną wolontariuszkę. Tym  razem nie pytałam, sama wyznaczyłam sobie pomoc. Nie miałam czasu, bowiem jesień to generalnie pora kiepska do łapania kotów, zimno, chłodno, szybko zapada zmrok no i padają deszcze. Same minusy, dodatkowo odległość , konieczność dotarcia na drugi koniec Łodzi. Zagadką jest kwestia współpracy karmicieli,  zrozumienia konieczności wykonywania moich zaleceń, no i czynnik najbardziej trudny do przewidzenia: jak się na całą akcje będą zapatrywały koty!

Czytaj dalej

Zgłoszenie interwencji #1

Dedykuję tę opowieść wszystkim zadającym mi kąśliwe pytanie: „Od czego jest Fundacja?” Wszystkim w sile wieku, sprawnym, mobilnym, mającym obok siebie wsparcie w postaci członków rodziny lub znajomych czy przyjaciół. Wszystkim butnym, roszczeniowym, z palcem wskazującym gdzie i w jaki sposób mamy naprawić ich złe działanie, opieszałość bądź świadome ignorowanie tematu.

Głównymi postaciami tej opowieści są koty, opiekujący się nimi ludzie, wolontariuszki Fundacji oraz pseudo aktywiści, którzy szumnie nazywają się miłośnikami kotów.

Czytaj dalej

Jesiennie

Jesień. Moja ulubiona pora roku. Mieni się kolorami liści, owoców i warzyw. Czas gromadzenia zapasów przed zbliżającą się zimą. To także pora na ostatnie porządki w domach, komórkach, działkach i ogrodach.

Czytaj dalej

Bezcenne wsparcie dla karmicieli i opiekunów kotów wolnożyjących

Dotąd karmiciel kota wolnożyjącego, w sytuacjach konfliktowych ze wspólnotą mieszkaniową bądź mieszkańcami wrogo nastawionymi do kotów i utrudniającymi opiekę nad nimi, posiłkował się wsparciem jednej z lokalnie działających organizacji pro zwierzęcych.
Teraz, w ramach budżetu obywatelskiego, karmiciel dostaje do rąk niezwykle ważną publikację, która jasno i przejrzyście, w bardzo dostępny i czytelny sposób określa status kota miejskiego, prawa i obowiązki przysługujące opiekunowi, także w przypadku konfliktu.

Czytaj dalej

Z poczty fundacyjnej

„Ludzie listy piszą…” – wszyscy znają słowa popularnej piosenki Skaldów, zmieniła się tylko forma. Kiedyś pocztę dostarczał listonosz, teraz przychodzi sama, elektronicznie. Szybkość przekazu umożliwia podejmowanie decyzji i interwencji oraz niezwykle usprawnia wszelkie ustalenia.

Czytaj dalej

Ku przestrodze

Kontakt telefoniczny to bardzo trudny rodzaj wolontariatu. Bywa kłopotliwy, kiedy telefon dzwoni niezgodnie z określoną porą, a niekiedy wręcz przykry z uwagi na zachowanie ludzi.

Mam wrażenie, że inne organizacje bronią się przed takimi sytuacjami proponując kontakt wyłącznie przez e-mail, czyli de facto ucinają osobom starszym czy cyfrowo wykluczonym możliwość szukania u nich pomocy.

Kiedyś i ja wisiałam non stop na słuchawce prowadząc interwencje. Od kilku lat i ta dziedzina naszej pracy została zgrabnie uporządkowana.
Monika, Maryla i Aneta świetnie sobie radzą w rozwiązywaniu problemów bieżących, do mnie kierują sprawy trudne, sporne, wyjątkowe bądź wymagające tupnięcia nogą! Wiadomo, Szefowa.
Tysiące obowiązków, które na mnie spadły z racji założenia Fundacji, nie przytłaczają mnie wyłącznie dzięki systematycznej pracy zespołowej, ale i sprawnej komunikacji i wyjątkowo ciepłej, przyjaznej atmosferze.

Czytaj dalej

Miał szczęście, bo wszedł do właściwej klatki łapki

Sytuacja typowa, wręcz tradycyjna. Kiedy zaczynam w sezonie liczyć koty, kiedy wydaję zakaz przyjmowania następnych, dziewczyny stosują bardzo prosty chwyt: nie proszą, nie zabiegają, nie namawiają, ale cichutko, jakby odrobinę nieśmiało publikują post.
Znają mnie, wiedzą, że jak zobaczę, nie uda mi się z pamięci wyrzucić, że kociak bądź stado będzie się tłukło po mojej głowie, dopóki gdzieś nie upchnę.

Czytaj dalej