Sprzęt do zadań specjalnych

Wychowana w ogromnej swobodzie, ale z tradycyjnymi moralnymi granicami, w akceptacji nawet niezrozumiałych dla otoczenia pomysłów, wchodziłam w życie pełna szalonych pomysłów. Dosłownie i w przenośni byłam dzieckiem szczęścia. Jednak, jak powtarzam od lat, życie lubi płatać figle i przyginać kark, nawet wolnym od buty ludziom. Tak było i ze mną. W wieku 13 lat skończyło się moje beztroskie dzieciństwo z powodu ciężkiej nieuleczalnej choroby matki.

Zbyt szybko weszłam w dorosłe życie, zbyt trudne spadły obowiązki na dziewczynkę, która przypominała Anię z Zielonego Wzgórza.

Czytaj dalej

Udany rekonesans

Oby takich interwencji więcej, oby więcej takich fajnych ludzi.

Pani lat 86, syn kociarz też już nie młodzian i córka wspierająca ich działania mieszkająca w Otwocku. Teofilów. Opuszczone działki pracownicze nieopodal ulicy Judyma. Tradycyjnie okociły się te, które miały być kocurami. Automatycznie zrodził się problem, bo nieopodal mieszka miłośnik i hodowca gołębi. Matki buszują na razie w chaszczach i krzakach, ale lada moment cała gromada zacznie się uczyć polować. Chcąc uniknąć dramatu, kociarze udali się po pomoc do najbliższej lecznicy. Otrzymali namiar na Fundację.

Czytaj dalej

Przełom

Konsekwencja. Jej to zawdzięczamy przełom w interwencji roboczo zwanej koty ze złomu. Tylko dzięki zachowaniu zimnej krwi, gaszenia emocji Doroty, trwania z uporem w gotowości, by uratować każdego spotkanego na tym terenie kota, osiągnęłyśmy długo oczekiwany, ale jakże smutny sukces.

Czytaj dalej

Koty z opony

O tych kociakach usłyszałam od zaprzyjaźnionej dziewczyny. Zachęcał do ich adopcji właściciel pewnego warsztatu samochodowego na Starym Polesiu.
Szybko połączyłam kropki z informacją uzyskaną od wolontariuszki.
– Dorota, leć na złom zobacz czy nie ma tam kotów.
Dziewczyna była zdumiona.
– Skąd wiesz o tych kotach?
– Mam swoich informatorów – uśmiechnęłam się tajemniczo.

Czytaj dalej

Krok po kroku z Fundacją przy boku do pozytywnego finału

Od zawsze powtarzam, że wystarczy słuchać poleceń, a każdą interwencję jesteśmy w stanie zakończyć sukcesem.

Ruda Pabianicka, przepiękna okolica. Stare, zabytkowe wille  i nowe domki w szeregowej zabudowie. Koty mają znakomite warunki dla swej wolności. Rozległe tereny do buszowania, opiekunów i karmicieli. Temat kotów z Rudy powraca co czas jakiś. Wiadomo, wiele osób zna Fundację, wspiera ją i przede wszystkim ufa jej doświadczeniu.

Czytaj dalej

Zlecenie od Ani

Tradycyjnie, w konwencji preferowanej przez Anię, czyli zwięźle opisany problem poparty stosowną dokumentacją, pojawił się wpis zgłaszający interwencję.
Informacje nie były budujące: dzielnica bloków na wschodzie miasta, teren wyjątkowo zadbany przez lokatorów, pięknie utrzymane rabaty i bajecznie kolorowy ogród powstał dzięki zaangażowaniu blokowej społeczności. Cisza, spokój, idealne miejsce dla dzikich kotów.

Czytaj dalej

Powroty

– Nie będzie mnie ponad tydzień – zameldowała Maryla- komu przekazać interwencję sprzed chwili? Dostałam sms od naszej wolontariuszki, która  sygnalizuje, że jest dość kłopotliwa sytuacja na Widzewie i pyta do kogo przekierować.
– Przeczytaj – poprosiłam.
Czytaj dalej

Zamiast podsumowania #4

– O takich jak Pani mówili przed wojną „Git kobita” albo „Do tańca i do różańca”. Piękna sprawa ta Pani Fundacja. Słów brak, jak to wszystko pięknie panie przeprowadziły. Sądziłem, że zastanie nas na tym działaniu zima – cieszył się Pan Jerzy.
– Miło nam z Państwem, ale nie mam aż tyle czasu – swoim zwyczajem sprowadziłam go na ziemię. – Generalnie ja już kotów nie łapię, chyba, że jest trudna kocia społeczność, wtedy pomagam dyscyplinować. W tym przypadku tak się złożyło, że przy okazji interwencji Gosię uczyłam zdobywać szlify fachowego łapacza. Miała lekcje przekładania, dokładania oraz poznała tajniki pracy z kocimi opiekunami, jak osiągnąć skuteczność swoich  nakazów i próśb czyli zafundowałam jej szybkie kompleksowe szkolenie.
– Pani jest super fachowcem, a o Gosi myśleliśmy, że od lat łapie – zapewnili oboje. I te określenia: socjalizacja kotów, sposób łapania… Powiem szczerze, jesteśmy nie dość, że szalenie wdzięczni ale pod ogromnym wrażaniem.
Czytaj dalej