Ogrody Geyera

Wszyscy znamy doskonale słowa „Walczyka o Łodzi”, jednak w obecnych czasach stwierdzenie: „kochana, szara Łódź” dość mocno mija się z prawdą! Łódź jest miastem, w którym przeplatały i mieszały się kultury kilku narodów, w którym przepych fabrykanckich pałaców kontrastował z ubóstwem robotniczych familoków. Jest miastem, które nie ma tak bogatej przeszłości historycznej, jak Gdańsk, Warszawa czy Kraków, jednak ma swój urok dzięki budowlom wzniesionym w najświetniejszym czasie rozkwitu interesów, prowadzonych przez fabrykantów niemieckich, rosyjskich i żydowskich.

Czytaj dalej

Niecodzienny wernisaż

Spotkałyśmy się, by ratować koty. Wszystkie: zdrowe, chore, ułomne i lekko kalekie, z największą atencją odnosimy się zawsze do małych, ślepych, nieporadnych. Mamy swoje specjalizacje i preferencje. O ile obie Izy szczególnie gustują w kotach dość mocno dorosłych, schorowanych i wycofanych, o tyle ja uwielbiam sezon na kota w czapce, czyli kiedy zmuszona jestem malusie kocięta nosić jak matka na sercu. Pakuję wtedy delikwenta, w zależności od pory, w czapkę, mniej lub bardziej ciepłą i tak razem wykonujemy czynności codzienne do czasu, aż malec nie stanie się samodzielny, z uwagi na jego bezpieczeństwo funduję Mu monitoring prawie całodobowy.

Czytaj dalej

Gala wolontariatu

Oprócz tradycyjnych zajęć, które wynikają bezpośrednio z bycia szefową Fundacji, należy do mnie jeszcze jeden obowiązek, który w zależności od sytuacji i okoliczności, pełnię z większym lub mniejszym entuzjazmem, mam na myśli reprezentowanie Fundacji na różnego rodzaju wydarzeniach kulturalnych odbywających się w mieście.

Czytaj dalej

Dziwny piknik

Nie pamiętam już co do dnia, kiedy zrodził się ten pomysł, ale zacznę od początku opowieść o niebanalnym prezencie, jaki otrzymała Fundacja.

Jakoś w marcu zadzwoniła z wyrzutem Kasia, dziewczyna, która organizowała zimą zbiórkę karmy dla nas na terenie swojej Firmy.
– Pani Izo, kilka dni temu napisałam smsa, nadal czekam na odpowiedź!
Nie wiem już po raz który, raczej grzecznie starałam się wytłumaczyć o małym moim defekcie, awersji do czytania smsów.
– Żartuje Pani ze mnie?!
– Absolutna prawda, zasadę każdy zna: pisze się smsa, potem na moment dzwoni bym przeczytała – wyjaśniłam ze śmiechem szybko jednocześnie sprawdzając treść wysłanej faktycznie kilka dni wcześniej wiadomości.

Czytaj dalej

Miły akcent

„Fajna sprawa, świetny pomysł” tak w skrócie mogę skomentować zaproszenie przez Panią Prezydent Łodzi wszystkich wystawców i firmy, które wspólnie przygotowały wydarzenie z okazji Dnia Dziecka.
Czytaj dalej

Projekt psia kość

Pierwotnie zorganizowany miał być piknik przed gmachem uczelni. Plan imprezy był imponujący: zbiórka karmy dla organizacji, prezentacja podopiecznych, festyn.
Program spotkania ewoluował dość mocno wraz z upływem czasu. Finalnie zrezygnowano ze zbiórki karmy, a skupiono się na promocji zaproszonych organizacji. Kocia Mama znalazła się tym razem w towarzystwie ludzi ze schroniska i wolontariuszek fundacji opiekującej się buldożkami.

Czytaj dalej

Budowanie prestiżu firmy

Zawsze byłam szalenie niezależna. Szłam swoją drogą zdobywając sponsorów, darczyńców, sympatyków i wrogów. To są normalne szczeble w życiu i pracy społecznej. Budowałam organizację ale na zasadach dla mnie ważnych. Cenię pracowitość, prawdomówność, uczciwość. Nie jestem zazdrosna ani kapryśna, traktuję innych w sposób, jaki oni ustawiają relację ze mną. Jest to naturalne i właściwe zachowanie, ponieważ mimo świetnej atmosfery panującej w Fundacji, nie każdy wolontariusz sobie życzy, by przekraczać zawodowe granice. Honoruję i respektuję formę komunikacji, bowiem jakość realizacji zadań i odpowiedzialność nie jest automatycznie powiązana z poufałością.

Czytaj dalej