Obiecanki cacanki

Myślałam, że tym razem będzie inaczej, że mogę zaufać danej obietnicy, że bycie pedagogiem w pewnym stopniu zobowiązuje do odpowiedzialności za słowa. Znam nauczycieli, którzy łączą dwa zadania: przekazywanie wiedzy ale i kształtowane charakteru młodego człowieka. Ja sama bynajmniej mam to szczęście, że kilku nauczycieli nadal, mimo upływu lat, jest dla mnie niepodważalnym autorytetem nie tylko w dziedzinie przedmiotu który wykładali.

W tej sytuacji jednak rozczarowałam się. Pani zwróciła się do Fundacji z polecenia, myślałam, że to ją w pewien sposób zobowiąże, ale jak widać nadal muszę kalkulować, że ludzie mamią ofertą pomocy, a po kilku dniach, kiedy przyjmę zwierzaka, nagle zapominają o deklaracjach, których nikt ich od nich nie oczekiwał.

Czytaj dalej

Smutny apel

Apel tym razem krótki, do wszystkich, którym odszedł kot. Wiem, że to najgorsze sytuacje, nie każdy umie dźwignąć ich ciężar, ale przyjmując pod dach zwierzę, musimy mieć świadomość, że kiedyś, prędzej czy później spadnie na nas nieuchronność, której nie jesteśmy w stanie odsunąć.

Czytaj dalej

Czarny Tulipan na Walentynki

Czwartkowy poranek. Od tygodnia siedziałam chora w domu, kiedy zadzwoniła Magda:
– Przepraszam, wiem, że jesteś chora…
– Nie przepraszaj – mój głos przypominał coś pomiędzy skrzekiem żaby a odgłosem pracującej piły.
– Przestań, bo mi bębenki pękną!
– To jak mam gadać? Na migi?
– Ty to potrafisz się urządzić – stwierdziła z podziwem. – Specjalnie to robisz czy co?
– Stresy mi wychodzą a i taka pora, tradycyjnie żegnam zimę.
– Dobrze, że umiesz sobie wytłumaczyć.
– A mam inne wyjście? Madzia, ale o zdrowie to ty mnie pytałaś wczoraj więc biorąc pod uwagę upływ czasu, o co się rozchodzi? Kot  jakiś czy nasze interesy?
Czytaj dalej

Trudne rozmowy, trudne decyzje

Pana Cerowanego kocha każdy, kto tylko ma z nim nawet minimalny kontakt. To przecudowny, przemiły, przekochany kot. Ufny niesamowicie wobec ludzi, dzieci, innych kotów i nawet psów całkiem pokaźnych gabarytów.Świetnie dogaduje się z trójłapkiem Michałkiem – kocim łobuziakiem, który nie przepuści żadnemu pacjentowi, dokucza wszystkim z takim samym zapałem, kotom zagląda do kontenerów, prowokuje swoim zachowaniem psy, paradując nawet dużym wilczurom ostentacyjnie przed nosem. Warczy, poluje i skacze na każdego kto tylko przekroczy próg przychodni. Mimo trzech łapek jest niesamowicie szybki i sprawy.

Jednak  odkąd w lecznicy pojawił się Pan Cerowany, Michałek jakby odrobinę zmądrzał, stał się mniej napastliwy, ewidentnie polubił nowego towarzysza. O ile rezydującej swego czasu Niteczce dokuczał z zapałem, o tyle z Panem Cerowanym śpi w jednym kojcu i pałaszuje posiłki ze wspólnej miski.
Czytaj dalej

Chudy i Gruby

W tym roku jest wyjątkowy urodzaj na czarne.

Nie przyjmuję kotów według chodliwych kolorów, nie prawdą jest bowiem, że rude i trikolory adoptują się szybciej. Myślę, że taką teorię uknuli ci z małą aktywnością adopcyjną, wolą przyjąć te nietypowe licząc na snobizm potencjalnych chętnych. Bure w różnych odcieniach zawsze mnie chwytały za serce, tak samo kruczoczarne, magiczne, mówią o nich, że przynoszą szczęście.

Czytaj dalej

Frania i Fela w akcji

Te koty trafiły do mnie w ramach wolontariatu „na kocią łapę”. Ich opiekunka jest związana ze mną pośrednio od 20 lat. Przyzwyczaiłam się już, że kiedy Firma dobrze prosperuje, wiele osób się przy okazji „ nakarmi”,  nie mam z tym problemu, ale z dobroci korzystać trzeba z taktem i umiarem.

Czytaj dalej

Pan Cerowany w akcji!

– Łapa zrobiona. – meldowała Madzia.
– Co tak szybko? – Zdziwienie zasadne, bo z tyłu głowy miałam wiadomość, że ma być zachowana minimum tygodniowa przerwa między zabiegami, skąd taki pośpiech, momentalnie mnie usztywniło.
– No, bo nam zaczął przeciekać…
– Słucham? – usiadłam – Może jaśniej?
– Jak się okazuje, uderzenie było raczej niezwykle mocne. Naprawdę cud, że ten kot żyje. Oba jądra pękły, w chwili, kiedy wszystkie narządy wpadły mu do krocza, było ciasno, zbierała się ropa, zrobił się stan zapalny, zaczęła się martwica. Kiedy podczas zabiegu Wojtek poukładał narządy jak należy, nie wiedzieć czemu jądra pękły. Ropa wlała się do brzucha i zaczęła przeciekać przez szwy. Wojtek znowu kilka godzin stał przy stole, oczyścił jamę brzuszną, jądra, a raczej to co z nich zostało usunął i dlatego od razu zabrał się za Pana Cerowanego łapkę.
– Zaczyna odstawiać jak Marylka…

Czytaj dalej

Pan Cerowany

Nie wiem jak ja to robię, ale chyba kocie przesłania docierają do mnie szybciej niż ludzkie prośby. Pijąc poranną kawę tradycyjnie przeglądam poczty i czytam interesujące mnie posty, opinie oraz apele.

Jeśli mnie bardziej jakiś intryguje sprawdzam albo proszę o analizę tematu, w końcu mam przecież sztab bardzo sprawnie pracujących asystentek.

Czytaj dalej