Domowe zacisze

Należę do osób, które świetnie funkcjonują i pracują w trybie z pozycji domu. Jestem zorganizowana, uporządkowana, mam podzielną uwagę i umiem tak planować pracę, by jednocześnie toczyło się kilka zadań. Przy tym poziomie rozwoju Kociej Mamy nie wyobrażam sobie wykonywania tradycyjnej pracy w systemie biurowym z 8-godzinnym dniem, z czasem traconym na dojazdy. Gratuluję sobie wyboru bycia na swoim, bo tylko dzięki dobrej kilkanaście lat temu decyzji, mogę dowolnie modelować swój czas pracy, elastycznie dostosowując się do nieprzewidzianych a nagłych okoliczności. Jednak przy całym oddaniu Kociej Mamie, pracuję w dość stabilnych ramach.

Czytaj dalej

Piękne kociaki też chorują

Postronny obserwator fundacyjnych działań, widząc posty zamieszczane na fanpejdżu może mieć mylne wrażenie, że praca fundacyjna skupia się wyłącznie na zarabianiu pieniędzy na Pchlim Targu i radosnych adopcjach. Już wyprowadzam sympatyków z błędu, mimo, iż nie narzekamy wprost i nie publikujemy żałosnych wiadomości, lecznice mają pełne ręce roboty, bo niestety i nam chorują koty.

Czytaj dalej

Akcja wspierająca służbę zdrowia

Wiele fundacyjnych aktywności wynika z sytuacji bezpośrednio związanej z miejscem pracy, wykształcenia czy też hobby moich wolontariuszy. I tak publiczną tajemnicą jest, że Kocia Mama od chwili kiedy poznała Martę wspiera dzieci ze Szkoły Przyszpitalnej przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki. Prywatnie, firmowo i fundacyjnie, wszystko to, co tylko może wywołać uśmiech na twarzach chorych dzieci, wędruje do szpitalnej szkoły.

Czytaj dalej

Ważne zmiany

Kiedyś, gdy byłyśmy tylko grupą kocich opiekunek, do oznaczenia naszego sprzętu, by nam nie ginął w akcjach, Emilka opracowała serię fundacyjnych naklejek. Początkowo były podane tylko numery telefonów, później zamieniliśmy je na logo. Każdy kennel, koszyk, kontener czy nawet kuweta, które udostępniamy opiekunom i karmicielom zostały oznaczone. Czytaj dalej

Działkowe koty

Telefon typowy, z prośbą o podjęcie interwencji. Pani była odrobinę zdziwiona, że musi się włączyć w działanie, nie tak postrzegała pracę fundacji. Cóż w końcu nie była jedyna. Problem dotyczył wiedzy jak wygląda faktycznie praca w Fundacji. „Ja nawet nie sądziłam, że zwykłe złapanie kilku kotów wymaga aż takiego zachodu.” Ale skoro już zadeklarowała gotowość działania, poszła za ciosem i słuchała wszelkich wskazówek i podpowiedzi.

Czytaj dalej