Jak co roku

Od prawie 20 lat przypominam: marzec, miesiąc kocich amorów, dobiegł końca. Zima była łagodna i ciepła, więc już mam sygnały o pierwszych kocich miotach. Marazm urzędniczy i administracyjny nie jest sprzymierzeńcem moich marzeń, ale w trosce o los tych już urodzonych apeluję do opiekunów: skoro już są na tym świecie, nie róbcie im proszę żadnej krzywdy, ochrońcie kocią matkę i jej dzieci, otoczcie opieką, pozwólcie wychować bezpiecznie.

Dam, jeśli trzeba, budę, pomogę z adopcją małych, matkę zabezpieczę fundacyjnie albo w ramach działającego wreszcie programu.

Proszę zapisać datę narodzin, zgłosić potrzebę adopcji do Moniki lub Maryli, stanąć w kociej kolejce do przyjęcia, telefony podane są na stronie internetowej Kociej Mamy, a Ania przypomina je nieustannie na fanpejdżu.

Za pięć tygodni ponownie proszę o kontakt z wolontariuszkami, wdrożymy procedury adopcyjne.

Czytaj dalej

Tym razem Sukcesja!

Marzec i kwiecień to miesiące o dość zdefiniowanej aktywności edukacyjnej, ale tym razem nie o tematyce kociej, lecz w zachęcaniu społeczeństwa do przekazywania swojego 1 % podatku na OPP.

Czytaj dalej

Inwencja twórcza

Koty, zarówno poduszkowe jak i ocieplacze na okna, były tej zimy hitem sprzedażowym. Moje najlepsze pomysły zawsze rodzą się w sytuacjach kryzysowych. Renia co rusz sygnalizowała obawę o nasz budżet, więc poszłam do siedziby, by przejrzeć kąty w kwestii zasobów i tym sposobem wymyśliłam szmaciane koty.
Marta zrobiła formy. Dziewczyny szyły, Amelka z Rodziną wypychała, Magda, Marta i Agnieszka ozdabiały. Manufaktura pracowała pełną parą.
Czytaj dalej

Aktywności wymuszone życiem

Ta sytuacja wydarzyła się kilka miesięcy temu, jakoś w połowie czerwca ubiegłego roku. Odebrałam telefon od Maryli:
– Szefowa, Pani miota się po ulicy, nie bardzo umie trafić do wejścia,  a przywiozła prezenty.
– Poproś, żeby stanęła w jednym miejscu i czeka, zaraz ją przejmę.
Wyszłam na ulicę i jedno spojrzenie wystarczyło, by zlokalizować darczyńcę. Ujrzałam kobietę taszczącą ogromne wory wypchane fantami, mocowała się z nimi okrutnie chodząc od furtki do furtki. „Znowu będą mieli o czym rozprawiać na mojej ulicy” pomyślałam.

Czytaj dalej

Zanim nadejdzie czas czapkowy

Co roku powtarza się ta sama sytuacja. Kolejny rok z rzędu wchodzimy w marzec, miesiąc kocich amorów,  a Urząd Miasta Łodzi nadal przepycha się z lecznicami w kwestii wyboru tych, które będą świadczyły usługi weterynaryjne dla zwierząt z terenu Łodzi. Dla nas najważniejsza część tych usług to kastracja kotów wolno żyjących, która jest najskuteczniejszym sposobem ograniczania bezdomności tych zwierząt.

Czytaj dalej

To się zdarzyło naprawdę

Kiedyś działałyśmy jako Kocia Mama na Allegro,  ale odkąd wprowadzono podział na część ogólną dostępną dla przeciętnego zjadacza chleba i na charytatywną, sprzedaż gadżetów kompletnie upadła, bo nowa forma wyszukiwania bardzo utrudnia dotarcie do naszych ofert.

Czytaj dalej

Rekomendacje

Rekomendacje niezwykle ułatwiają mi podejmowanie fundacyjnych decyzji.
Jest to bardzo często stosowany przeze mnie sposób, by szybko, bez zbędnych i rozwlekłych rozmów uzyskać konieczne informacje ułatwiające mi zajęcie stanowiska.

Czytaj dalej

Kilka słów o bardzo fajnym patronie Fundacji

Poznaliśmy się kilka lat temu, kiedy jeszcze był posłem.
– To jest Iza, Kocia Mama – przedstawiła mnie Iwona – polecam uwadze jej organizację. Góry dziewczyny dla kotów przenoszą – mówiąc te słowa wzdrygnęła się, jakby dostała dreszczy – Nie lubię kotów – rzekła z przepraszającym uśmiechem – Wolę psy.
– No tak – wpadłam jej w słowo- Generalnie każdy wybiera łatwiejszy temat. Koty, powiedzmy dyplomatycznie, mają swój świat i swoje pomysły na życie, ale ja doskonale odnajduję się w nim.

Czytaj dalej

Bezsilność

Kilka lat temu prosiłam gdzie mogłam, wykorzystywałam każdą sprzyjającą okazję, by tłumaczyć swoje rację. Jak grochem o ścianę – taki był efekt. Patrzyli dziwnie, z wyższością, moje obawy i lęki odbierając jako niemoc i słabość. Prosiłam: edukujcie, ale pozytywnie. Nie publikujcie drastycznych zdjęć, skutek może być wręcz przeciwny niż myślicie. Pokazujcie uratowane zwierzęta, nie te skatowane, ofiary ludzkich zwyrodnialców, psychopatów, morderców.
Dla dewianta nie jest ważne komu zadaje się ból, ludzie nie szanują urodzonych przez siebie dzieci – sięgałam po najmocniejszy argument. Zwierzęta mają jeszcze gorzej, nie złożą zawiadomienia o przestępstwie, gdy zbrodnia ujrzy światło dzienne, z reguły im jest obojętne, one już przeszły przez swój Armagedon!

Czytaj dalej