Urodzinowa zbiórka

Kiedyś, lata temu poznałam cudowną dziewczynę pracującą w szkole na końcu świata, Kasię. Tradycyjnie kociara, ale co mnie cieszyło szalenie, ogromnie zauroczona Fundacją, panującą w niej atmosferą i lekkością z jaką prowadzimy interwencje. Jesteśmy skuteczne tam, gdzie inni rozkładają bezradnie ręce, szczególnie kiedy trzeba ratować te rokujące kiepsko: stare, chore, powypadkowe.

Czytaj dalej

Kocia Mama od kuchni

Za ten cykl reportaży odpowiedzialność ponosi Ania opiekująca się fanpejdżem Kociej Mamy. Znamy się prawie całe nasze dorosłe życie. Od pewnego momentu skrzyżowały się nasze ścieżki i fundacyjna znajomość przerodziła się w przyjaźń, ale taką, w której jedna drugą mądrze wspiera nie wyjadając sobie nieszczerze z dzióbków. Do Fundacji generalnie kierują swe kroki dwa rodzaje osób.

Czytaj dalej

Pitula – kocia twarz Fundacji

Sądzę, że nadszedł czas, by obalić krążące w środowisku mity i wyssane z palca opowieści i przypomnieć faktyczne przyczyny niektórych kluczowych decyzji, które podejmowane były dawno temu. Niektórzy o początkach powstania i kształtowania się Kociej Mamy zapomnieli albo w ogóle nie wiedzieli. Uważam, że te reportaże “przypominajki” pomogą poznać i zrozumieć jak ważne dylematy wtedy musiałyśmy rozważać.

Czytaj dalej

Ruszyły akcje pomocowe

Mija kolejny, już trzynasty rok pracy Fundacji, a drugi w czasach dość niecodziennych. Realia w jakich przyszło nam obecnie działać niestety bardzo polaryzują stanowiska i zachowania istniejących w przestrzeni miasta organizacji.
Kocia Mama od zawsze była porządnie zarządzana. Leczenie i zabiegi weterynaryjne, przygotowanie adopcyjne, operacje starych i powypadkowych kotów, te koszty były zawsze nadzorowane wyłącznie przeze mnie. Inne wydatki, związane z promocją i reklamą firmy leżą w gestii Emilki.

Czytaj dalej

13 lutego tuż po 13…

Wierzę w magię 13. Od zawsze. 13 piątek jest dla mnie zawsze dniem, w którym spotyka mnie coś fajnego. Ten rok zaczął się dla mnie i Fundacji dobrze. Mimo pandemii, szalejącego wirusa, niepewności, co nam przyniesie kolejny dzień, pracujemy sprawnie, ratując koty każdego dnia, a cisze, harmonia jaka od prawie 2 lat panuje w Kociej Mamy, tylko dodaje energii do podejmowania interwencji.

Czytaj dalej

Reorganizacja

Od pewnego czasu byłam przytłoczona fantami i rzeczami, które trafiały do siedziby określane terminem: kiedyś się przyda. Te „przydasie” latami okupowały kąty i jakoś nikt nie miał na nie sensownego pomysłu. O ile Bożena przerzuciła tony koralików, spinek, tasiemek, zamieniając je na przepiękne rękodzieło, o tyle ja bezradnie rozkładałam ręce, pytana po raz nie wiadomo który, jak zagospodaruję te brzydkiego koloru bele czy wełnę w mało atrakcyjnym kolorze. Kto Ci kupi dla dziecka maskotkę w szaro-burym kolorze?

Czytaj dalej

Takie tam niedzielne

Kilka tygodni, a może już nawet kilkanaście, bo czas niestety pędzi jak szalony, a my wraz z nim starając się spełnić obietnice, marzenia i pomysły, zapowiedziałam cykl reportaży mający opowiedzieć wszystkim Sympatykom co się fajnego dzieje z kotami, które swoim stanem zdrowia spędzały nam sen z powiek i wszyscy solidarnie trzymaliśmy za nie kciuki. O tym jak żyją w nowych domach, jak im się układa z towarzyszami, jak przebiega socjalizacja i aklimatyzacja, bo przecież trafiają w przestrzenie, gdzie muszą sobie poukładać relacje z psem czy jeżem, jakie zachodzą w nich przemiany i co im wpada do głowy kiedy ogarnia jest straszna nuda.

Czytaj dalej

Kocia dziupla

Słowo „ dziupla” kojarzy nam się jednoznacznie z dobrze ukrytym przed ludzkim okiem fantem. Zaczerpnięte zostało z zachowania naszych braci mniejszych przez jego dowcipnych obserwatorów. Nieważne, czy mieli oni na myśli chomiki, szczury, czy też przepiękne wiewiórki. Termin dotyczy sytuacyjnego zachowania, kiedy to bystre zwierzę stara się swoje zbiory ukryć tak dobrze, by nikt inny ze zgromadzonych zapasów nie skorzystał.
Ja w tym roku także skorzystałam z pomocy dziupli, ale dotyczyło to, jak zwykle w moim przypadku, przyjętych do Fundacji kotów.

Czytaj dalej