Temat poniekąd wstydliwy czyli skąd biorę pieniądze na opłacenie faktur

Nigdy dotąd tego nie robiłam, nie publikowałam  faktur, które są dokumentacją skali, na jaką działa Fundacja Kocia Mama. Domom tymczasowym zapewniłam niezwykle komfortową sytuację, bowiem współpracując z wieloma klinikami, opiekunowie kotów mogą wybrać tę, która jest najbliżej położona. Jednak  dyspozycyjność lecznic jest związana z naszą wypłacalnością.

Raz na jakiś czas pojawia się post na roboczej grupie, liczący koty przebywające w naszych domach, oczekujące na adopcję ale i taki, w którym zliczamy zgłoszone przez opiekunów mruczki.

Czytaj dalej

Kocia Mama na tropie afery!

– Ale nam się trafiła klientka! – pewnego dnia ucieszyła się Dorka – Ostro licytuje fanty, wybiera rękodzielnicze perełki, przejrzyj proszę gadżety, może jakieś cudo wpadnie Ci w ręce. Fajna osoba, ma od nas dwa koty, pokazywała mi umowy adopcyjne, zaprasza po wsparcie, naszykowała jakieś fanty, bo lubi naszą Fundację.

Minęło kilka dni. Dorota zamykała licytację na Pchlim Targu, zsumowała transakcje, kontaktowała się w kwestii odbioru zakupów.

Jesteśmy otwarte, kreatywne, konstruktywne. Doceniamy pomoc, którą uzyskujemy w ten sposób na koty. Bazarki internetowe są jedną z form naszej pracy zarobkowej, bez tej aktywności nie mogłabym z takim rozmachem leczyć kotów.

Czytaj dalej

Niezbędne wsparcie

– Jestem do dyspozycji w przypadku awarii – taką deklarację usłyszałam na początku wakacji od Anity – Pamiętaj proszę, jakby nagle zabrakło Ci miejsc w DT.

Oferta składana była już któryś raz, ale z uwagi na tryb pracy dziewczyny, nie odważyłam się z niej dotąd skorzystać. Praca w godzinach 10 – 20 eliminowała ją jako opiekunkę kociaków, ponieważ wiemy z doświadczenia, że są sytuacje, które wymagają natychmiastowej wizyty u weterynarza. W przypadku Anity nie mogłam oczekiwać, iż zaniedba obowiązki zawodowe na rzecz moich kotów. Nie tak działa bowiem Kocia Mama. Miłość do kotów, chęć uratowania jak największej liczby mruczków nie wyłącza w moim przypadku racjonalnej oceny możliwości.

Sytuacja zmieniała się diametralnie kiedy wolontariat rozpoczęła Angelika. Dziewczyna jest aktywna na kiermaszach, działa w Grupie Fundacyjnych Autek i co najistotniejsze, mieszka nieopodal miejsca pracy Anity. W wyniku tej właśnie sprzyjającej okoliczności Anita mogła wreszcie zrealizować marzenie życia i zostać Domem Tymczasowym.

Czytaj dalej

Upór i konsekwencja to cechy, które bardzo cenię

Ta weryfikacja do wolontariatu była dość niecodzienna i można ją określić jednym słowem: negatywna.

Starałam się wypunktować wszelkie wykluczające działanie aspekty, nacisk kładąc na odległość i moje bycie w permanentnym niedoczasie! W przypadku wolontariuszek pracujących w Fundacji niezwykle ważna jest komunikacja bezpośrednia, poznanie się , ponieważ buduje się tym sposobem wzajemną relację eliminując i wykluczając tysiące pytań, które rzecz oczywista nasuwają się każdej nowej wchodzącej do grupy osobie.

Tłumaczyłam więc , że powinna wybrać organizację bliżej miejsca zamieszkania. Że mając tyle zadań, nie będę mogła otoczyć jej stosowną opieką, poprowadzić za rękę wyjaśniając decyzje i zachowanie. Napotkałam mur!

Czytaj dalej

Mocne więzi

Przyszła lata temu, rekomendowana przez Magdę, po czarną kotkę dla mamy. Miałam wtedy miot złapany gdzieś na działkach, już odrobaczony i zdrowy ale jeszcze nie do końca oswojony, choć już kuwetkowy i latający po domu. Wydłubałam kociaka spod komody, włożyłam do koszyka wraz z ulubioną zabawką. Kosz zakleiłam taśmą, mówiąc:
– Proszę nie otwierać po drodze, za kilka dni powinna już was kochać!”
Olga, bo to była ona, miała ze zdumienia oczy większe niż przysłowiowe pięć złotych.
– Miała być łagodna, tak przynajmniej twierdziła dr Magda… – próbowała nieśmiało wycofać się z adopcji.
Popatrzyłam na dziewczynę uważnie, oceniłam jej szanse, predyspozycje i empatię. Wszyscy wiedzą, że mam oko i wyczucie nie tylko do zwierząt, w ocenie ludzi tez się raczej rzadko mylę.
Podobała mi się analiza do tego stopnia, że odstąpiłam od tradycyjnego wsparcia mówiąc: – Spokojnie, już wkrótce to będzie wasza ukochana Czarnula!

Czytaj dalej

Pchli targ ruszył pełną parą

Pchli Targ na Łanowej ruszył pełna parą, ale jak to u nas bywa, czasem po drodze i przy okazji wynika konieczność dodatkowej aktywności.
Magazyny gromadzące zasoby do sprzedaży Fundacja posiada dwa. Jeden jest w siedzibie, drugi u Doroty na Teofilowie. Stało się tak w wyniku naszej aktywności dodatkowej, obie bowiem bardzo intensywnie działamy na internetowym Pchlim Targu.

Czytaj dalej

Umieranie jest kosztowne

To była dobra decyzja, mimo iż wymuszona zawodową pracą, bym w tym roku zaplanowała swój urlop w kompletnie innym terminie. Mam wrażenie, że koty maczały w tym swoje pazury, one chyba wiedziały, jakie atrakcje spadną na mnie i na wolontariuszki za sprawą głupich decyzji lekarzy.

Koty zaszczepione w ostrej fazie kociego kataru, ze świerzbem wylewającym się z uszu, dodatkowo kompletnie wbrew sztuce medycznej jeszcze w tym samym dniu odrobaczone, aż ciśnie się na usta zapytanie: gdzie pobierali naukę ci weterynarze?
Czytaj dalej

No to Szkocja

Szkocja to mała wioska nieopodal Bydgoszczy.   Mamy tam jedną z naszych słynnych enklaw. Prowadzi ją i otacza opieką buszujące pośród łąk koty Joanna, przyjaciółka od czasów studiów w Olsztynie naszej Magdy z Żyrafy i Anny z Filemona. Tercet wyjątkowy, kociary z górnej półki, na dodatek współpracujące z Kocią Mamą. Lecznica Joanny w Bydgoszczy to jeden wielki punkt reklamowy Fundacji. Leżą w niej materiały reklamowe, ulotki zachęcające do przekazania 1 % oraz nawet co poniektórych złości i oburza, przecudna kocia puszka na datki wykonana przez siostrę Magdy, Agnieszkę. Tym sposobem zmieniłam opcję komunikacji z czysto oficjalnej na przyjacielsko – rodzinną.

Czytaj dalej

Dokładam obowiązków

Dom Tymczasowy to nasza najważniejsza komórka pracy. Ich liczba stymuluje i koordynuje przyjęcia. Dobrze prowadzone są gwarantem płynności adopcji. Właściwa pielęgnacja i opieka przekłada się na kondycję zdrowotną naszych podopiecznych.

O ile nie mam wpływu na stan zdrowia przyjmowanych miotów, a zgodnie ze Statutem poruszam się w obrębie żyjących w środowisku, zasadą jest, że zabezpieczamy te najmarniejsze.
Priorytet mają chore – tak było od zawsze.

Czytaj dalej