Kampania nadal trwa

Od lat zbieramy nakrętki. Ta kampania została przez nas zainicjowana, zanim inni dostrzegli wynikające z niej korzyści. Pierwszym, któremu pomogliśmy, był Michał z Warszawy, który stracił nogi w wypadku samochodowym. Inne to były czasy, mniej empatyczne, z inną wrażliwością społeczną, z innym traktowaniem kalekich osób. Trudno było wówczas znaleźć pracę fachowcowi, pomimo, że był wyjątkowo zdolnym informatykiem. Praca wykonywana w domu nie była wtedy tak popularna jak obecnie.
Na szczęście wiele zmieniło się w naszym społeczeństwie, jego świadomości, postrzeganiu, komunikacji i zachowaniu wobec osób kalekich.

Czytaj dalej

Jesienne zmiany

W ogrodzie generalne porządki zawsze przypadają na jesień. Grabimy uschnięte liście, odcinamy niepotrzebne gałęzie, pomagamy roślinom gromadzić życiodajne soki.
W Fundacji jesień to także pora na dość istotne zmiany. W trosce o bezdomne koty, o stabilność i dobrą opinię, a przede wszystkim o pozyskiwanie zasobów na leczenie i bieżącą obsługę, muszę zreorganizować i usprawnić pewne bardzo ważne aktywności.

Czytaj dalej

Kocia Mama donosi: Korkowe wakacje

Ten rok był trudny. Nieustannie byłam w centrum kocich afer z mega wysokiej półki.
Udało nam się przerwać impas niechęci ludzi zwanych roboczo „Ci ze złomu” i włączyć ich skutecznie do akcji odłowu i zabezpieczenia mieszkających tam kotów.

Czytaj dalej

Życie pisze zaskakujące scenariusze

O tym, jak poznałam fantastyczne, cudowne ale zarazem szalenie mądre i wyważone osoby, mianowicie niesamowite małżeństwo Panią Bognę i Pana Stanisława, wspominałam niejednokrotnie. Bywa, że w naszym życiu spotykamy istoty, które, jeśli umiemy z tego skorzystać, rozwijają nasze horyzonty i pokazują nieznane ścieżki, zmieniając tym samym postrzeganie otaczającego nas świata. Tak było i w moim przypadku. Za sprawą kotów otarłam się o kompletnie inną dla mnie rzeczywistość.

Czytaj dalej

Kocia Mama wyjaśnia

Zabieganie o wsparcie to niestety bardzo trudna, ale i delikatna kwestia. Łatwo jest bowiem przekroczyć subtelną granicę, kiedy nasz apel o pomoc zamienia się w żałosne biadolenie, niekiedy przypominające szantaż wynikający ze zwykłej nieudolności. Od zawsze powtarzam, by zadbać o właściwą pracę organizacji trzeba nie tylko być konsekwentnym i stabilnym decyzyjnie, ale mieć też wyobraźnię przy czym umieć patrzeć perspektywicznie.

Czytaj dalej

Moja słaba silna wola

Zasady panujące w Kociej Mamie obowiązują wszystkich bez wyjątku takie same, dotyczy to również i mnie, szefowej.

Kiedy kilka tygodni temu nominowałam koty jadące do enklawy, wybierając te, które sprawiały kłopot swym brudzeniem, zawisło w przestrzeni fundacyjnej pytanie, dlaczego nie brany pod uwagę jest mój szczoch Mopik? Nikt nie odezwał się słowem, ale moja kocia intuicja wyczuwała ogromne napięcie. Ten i ów zachodził w głowę, jak to się stało, że w chwili, kiedy zdecydowałam się na tę eskapadę, nie zabrałam swojego upierda?

Wyjaśniam zatem wszystkim. Byłam zmęczona zachowaniem Mopika, do szału doprowadzało mnie jego znaczenie terenu, tym bardziej, że jego śladem szły inne moje kocury. Każdego ranka budziłam się sparaliżowana strachem, w jakim miejscu znajdę kałużę. Wolę nie mówić, ile miałam przez niego awantur i kłótni. Wypróbowałam każdą opcję, od tabletek na wyciszenie po obroże behawioralne i wkłady do kontaktu. Stawiałam jak głupia w każdym kącie domu kuwety. Przed wizytą znajomych nie martwiłam się o to, czy zasmakuje im serwowane menu, tylko o to, czy Mopik nie zsika im się do butów. Wole nie pamiętać, ile wydałam swojej domowej kasy na niwelatory zapachu kociego moczu.

Czytaj dalej

Temat poniekąd wstydliwy czyli skąd biorę pieniądze na opłacenie faktur

Nigdy dotąd tego nie robiłam, nie publikowałam  faktur, które są dokumentacją skali, na jaką działa Fundacja Kocia Mama. Domom tymczasowym zapewniłam niezwykle komfortową sytuację, bowiem współpracując z wieloma klinikami, opiekunowie kotów mogą wybrać tę, która jest najbliżej położona. Jednak  dyspozycyjność lecznic jest związana z naszą wypłacalnością.

Raz na jakiś czas pojawia się post na roboczej grupie, liczący koty przebywające w naszych domach, oczekujące na adopcję ale i taki, w którym zliczamy zgłoszone przez opiekunów mruczki.

Czytaj dalej

Kocia Mama na tropie afery!

– Ale nam się trafiła klientka! – pewnego dnia ucieszyła się Dorka – Ostro licytuje fanty, wybiera rękodzielnicze perełki, przejrzyj proszę gadżety, może jakieś cudo wpadnie Ci w ręce. Fajna osoba, ma od nas dwa koty, pokazywała mi umowy adopcyjne, zaprasza po wsparcie, naszykowała jakieś fanty, bo lubi naszą Fundację.

Minęło kilka dni. Dorota zamykała licytację na Pchlim Targu, zsumowała transakcje, kontaktowała się w kwestii odbioru zakupów.

Jesteśmy otwarte, kreatywne, konstruktywne. Doceniamy pomoc, którą uzyskujemy w ten sposób na koty. Bazarki internetowe są jedną z form naszej pracy zarobkowej, bez tej aktywności nie mogłabym z takim rozmachem leczyć kotów.

Czytaj dalej