lojalność

Jest taki temat, który powraca do mnie od dłuższego czasu, a chęć, by go poruszyć, nasuwa się systematycznie za każdym razem, kiedy wydarza się okoliczność będąca doskonałym przykładem do opisania.

Ostatnio zapomniane zostały prawdziwe znaczenia niektórych słów. W pewnych sytuacjach są one wręcz niewygodne, ponieważ nie przyzwalają na zachowania, które charakteryzują moją kocią gromadę i sprawiają wrażenie, jakbym rekrutowała wolontariuszy nie na tej Ziemi, a gdzieś na odległej planecie, na której obce są postawy zabarwione fałszem, kłamstwem i obłudą.

Prowadząc Fundację, którą tworzą Wolontariusze, opieram wzajemną komunikację na określonych zasadach, wśród których najważniejsza jest lojalność.

Jest to słowo, które w obecnej rzeczywistości trąci nieco przeszłością i wiele osób zapomina o wadze jego znaczenia oraz roli, jaką odgrywa w budowaniu relacji personalnych i grupowych.

Kocia Mama nie jest klasyczną organizacją działającą schematowo. Nigdy nie wpisywaliśmy się w szablon rozumiany przez innych, według którego funkcjonują podobne organizacje. Wiele zmian, przemian i nowych rozwiązań jest moim pomysłem. Struktura działania — na każdym szczeblu i w każdej sekcji zadaniowej — opisana jest według klucza dostosowanego do modelu preferowanego przez Kocią Mamę. Ta nowelizacja pozwoliła wykluczyć klasyczne zachowania, nadal obowiązujące w organizacjach pracujących według skostniałych regulacji, z zachowaniem hierarchii kierowniczej, zarządzającej, ustawodawczej i wykonawczej. Przestrzeganie archaicznego stylu zarządzania wyklucza nowatorskie pomysły, zabija indywidualną inicjatywę i odbiera chęć do działania, przez co organizacja trwa w stagnacji, nie rozwijając horyzontów. Obawa przed zmianami sprawia, że brakuje motywacji — najlepszego motoru do podejmowania nowych inicjatyw, akcji i projektów, czyli wszelkich innowacji odpowiedzialnych za rozwój.

Słownikowa definicja słowa „lojalność” brzmi: postawa moralna oparta na wierności, uczciwości i oddaniu wobec osób, grup, idei lub organizacji. Oznacza spójność postępowania (tak samo w obecności, jak i nieobecności), dotrzymywanie zobowiązań oraz dbanie o dobro przedmiotu lojalności. To budowanie trwałej, opartej na zaufaniu więzi, wykluczającej fałsz.

W powtarzających się nagannych sytuacjach, inicjowanych przez osoby zewnętrzne kontaktujące się z Fundacją okazjonalnie — z potrzeby lub wręcz interesu — słowo lojalność odgrywa kluczową rolę. To właśnie ono pozwala mi odsiewać kłamstwo od prawdy, unikać matactwa i chronić się przed manipulacją.

Rolą szefowej jest nie tylko zarządzanie, zabieganie o sponsorów i darczyńców, wytyczanie celów czy praca nad projektami. To przede wszystkim modelowanie atmosfery przyjaznej do pracy — zapewnienie komfortu realizacji wolontariatu.

Motywującą atmosferę łatwo utrzymać w grupie funkcjonującej razem od lat. Każda nowa osoba ma swojego „Anioła Stróża”. Najczęściej jestem nim ja. To dodatkowe zajęcie, ale dzięki temu nowy Wolontariusz przechodzi nie tylko szkolenie, lecz także otrzymuje pakiet informacji dotyczących obowiązującej etyki i naszego specyficznego kodeksu opiekuńczego. I w tym miejscu wracam do definicji lojalności — do części opisującej zachowanie jednostki wobec grupy.

W tym miejscu muszę ponownie zacytować definicję lojalności:
„Lojalność oznacza spójność postępowania (tak samo w obecności, jak i nieobecności), dotrzymywanie zobowiązań oraz dbanie o dobro przedmiotu lojalności.”.
Określenie „w obecności, jak i nieobecności” wielokrotnie pomagało mi uwolnić się od mataczy, aferzystów i konfabulantów, którzy w przypadku niewywiązania się z ustaleń próbują obarczać winą Wolontariuszy Fundacji.

Wielokrotnie, niestety często jak grochem o ścianę, tłumaczyłam, że relacje w Kociej Mamie oparte są na prawdzie, zaufaniu i wzajemnym szacunku. Nie ma sytuacji, w której inną prawdę mówi się w oczy, a inną rozpowiada dalej.

Nie ma u nas przyzwolenia na kłamstwo „w dobrej wierze”, manipulację dla osiągnięcia korzyści ani lukrowanie rzeczywistości. Obietnicami nie da się nas przeciągnąć na swoją stronę.

Wszystkim, którzy zachowują się, mówiąc dyplomatycznie, nieelegancko na wielu płaszczyznach, pragnę zapewnić, że moje relacje z Wolontariuszami nigdy nie były oparte na fałszu. Potrafię rozpoznać nieszczerość — w spojrzeniu, w zakłopotaniu, w ciszy zamiast odpowiedzi.

Nasza specyfika — pełna jawność każdego aspektu działalności — bywa dla niektórych niezrozumiała. Fundacja jest dobrem wspólnym, więc wiedza o potrzebach, problemach i planach nie może być zastrzeżona dla wybranych.

Szczególny niesmak budzą u mnie sytuacje, w których komunikacja z Wolontariuszami pozbawiona jest szacunku i taktu.

Zdarzenia ostatnich tygodni nie zapiszą się w mojej pamięci pozytywnie. Wiele osób nadal uważa, że wolontariat podejmują ludzie z nudy. Dlatego ponawiam prośbę: nie kontaktujcie się w sprawie adopcji, jeśli nie jesteście gotowi się z kotem rozstać. Nie zgłaszajcie się po pomoc, jeśli emocjonalnie nie jesteście przygotowani. Nie traktujcie wolontariatu jako drogi na skróty do zaświadczeń.

Zakładając Kocią Mamę, nasze głowy i serca kipiały od pomysłów na poprawę jakości życia kotów. Rozwój przyniósł wiele dobrego, ale też skutki uboczne — kontakt z osobami, które próbują wykorzystać naszą pozycję dla własnych korzyści.