społeczne aktywności

Z pozoru, na pierwszy rzut oka, praca w Fundacji osobom postronnym kojarzy się z pomaganiem zwierzętom poprzez leczenie, świadome adopcje oraz ograniczanie populacji środowiskowych.

Szczytne cele, społecznie pozytywne, budujące wizerunkowo i promujące empatyczne zachowania. Każdy wspiera wybraną przez siebie organizację: czasem wpłaca jakiś datek na akcję pomocową, kupuje fant na bazarku lub przekazuje gadżety zasilające stoisko podczas jarmarku. Niby jest świadomy, jak wyglądają koszty związane z opieką weterynaryjną, ale kiedy rozważa je w odniesieniu do organizacji, nagle pojawia się wątek tajemniczych sponsorów. W sytuacji, kiedy opiekun staje przed problemem zdrowotnym zwierząt, którymi opiekuje się w swojej przestrzeni, sądzi — a w wielu wypadkach jest wręcz przekonany — że każda fundacja ma wsparcie w postaci grantów, dotacji bądź finansowych darowizn pomagających w prowadzeniu weterynaryjnych interwencji.

Nadal, kiedy poruszana jest kwestia finansowa, osoby zgłaszające się o pomoc robią wielkie oczy ze zdziwienia, gdy słyszą, że nikogo nie interesuje, skąd organizacja uzyska budżet na pracę. To, że dobrze prosperujące i zarządzane firmy społeczne wykonują ogrom pracy, nie interesuje żadnego urzędnika ani władz miasta. Zgromadzenie środków niezbędnych do działania pozostaje wyłącznie w gestii Fundacji, Stowarzyszenia czy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

W chwili, kiedy wybucha afera dotycząca złej opieki komercyjnej oferowanej przez ośrodki prowadzone przez osoby traktujące tę aktywność wyłącznie jako rodzaj pracy, burzy się całe zwierzolubne społeczeństwo. Wtedy wszyscy podnoszą larum, apelując do prywatnych organizacji działających w trybie non profit o przejmowanie zaniedbanych i udręczonych zwierząt. Nikt nie pyta nas o zasoby, możliwości czy finanse. Apelują o serce i współczucie, odwołując się do empatii Wolontariuszy. Temat finansowania tych szczytnych próśb i oczekiwań jest kompletnie pomijany, jakby z góry zakładano, że organizacje mają w swoich siedzibach, oprócz karmy i narzędzi, ukryte wielkie worki pełne nadprogramowych pieniędzy.

To, że jako organizacje społeczne, ale prywatne, jesteśmy traktowani po macoszemu, to jeden aspekt tej niewiarygodnej sytuacji. Drugim, o wiele bardziej irytującym, jest przerzucanie na nasze barki rozmaitych urzędniczych i biurokratycznych obowiązków. Corocznie Fundacja działająca nieprzerwanie od 18 lat, używająca tej samej nazwy, posiadająca ten sam NIP i REGON nadany przy powstaniu, zmuszona jest do uwierzytelniania się na różnych portalach, aby nadal mogła sprawnie funkcjonować. Nie mam pojęcia, kto wymyśla i zatwierdza te administracyjne „buble” proceduralne. Zamiast pracować wydajnie nad pozyskiwaniem środków na działalność, musimy tracić czas, energię i nerwy na administracyjne przepychanki. Bo urzędnik musi się wykazać, musi udokumentować zasadność pożytku ze swojego etatu. Żonglujemy pismami w obie strony, poprawiając przecinki, spacje i literówki, czyli kwestie, które nijak mają się do naszej codziennej pracy i wolontariatu.

Kolejną coroczną sprawozdawczość mamy na szczęście za sobą i Jola wreszcie może wrócić do aktywności na Charytatywnym Allegro, na którym Fundacja działa od samego początku. Nie jesteśmy tam nowicjuszami, nie mamy złych komentarzy, oferujemy produkty zgodne z opisem, a mimo to każdy rok zaczynamy w ten sam sposób. Moderator „czyści” ze wszystkich ofert naszą tablicę, oczekując potwierdzenia ciągłości działalności Fundacji Kocia Mama, czyli przesłania dokładnie tego samego pakietu dokumentów, który dostarczałyśmy rok wcześniej — i wiele lat wstecz.

Komu i w jakim celu potrzebne są te bzdurne aktualizacje — nie mam pojęcia. Drugie, równie ważne pytanie brzmi: dlaczego niszczy się wykonaną społecznie pracę, zmuszając nas do wykonywania jej od nowa w chwili dosłania wymaganych dokumentów?

Takich i innych administracyjnych „normalizacji” jest znacznie więcej — przy odpowiedniej okazji jeszcze do nich wrócę.

Z radością oznajmiam, że na naszej tablicy pojawiły się bardzo dobrej jakości produkty dedykowane tym razem dzieciom, młodzieży i nastolatkom, a w przypadku gier planszowych — całym rodzinom.

Zachęcam do przeglądania i kupowania. Wszystkie przedmioty są nowe i posiadają stosowne atesty, szczególnie te przeznaczone dla najmłodszych dzieci.

Zabawki interaktywne, gry planszowe, puzzle i wiele innych produktów składających się na tę atrakcyjną ofertę pozwolą zdobyć środki nie tylko na bieżącą działalność, ale przede wszystkim na kosztowne operacje i zabiegi. Zapraszam — zaglądajcie, przeglądajcie, kupujcie. Ta forma pomocy jest korzystna dla obu stron.

https://allegro.pl/uzytkownik/FKMKociaMama