Ta współpraca trwa od wielu, wielu lat. Nie było jeszcze grupy kocich opiekunek, nie było nawet w planie pracy społecznej w takim wymiarze. Ale były koty i pasja, która na moje przyjazne podwórko sprowadziła osoby, które idą ze mną przez życie. Wszyscy zapukali do moich drzwi, kierowani potrzebą ratowania kotów lub oferując swoje otwarte serca i pomocne dłonie w niekończącej się służbie dla nich.
Nikogo z nich nie szukałam, nie pisałam ogłoszeń, zaproszeń ani ckliwych postów. Robiłam to, co czułam, a oni, słysząc o mnie stawali obok, zawijali rękawy i z taką samą pasją, jak ja, działali. Bez marzenia nie zbuduje się niczego, bez pasji nie powstanie żadne dzieło. Bez pracy, oddania, bezwarunkowego zaangażowania nie utrzyma się żadna fundacja. Tylko bezinteresowność, prawda działania i nieugięta wola, mogą góry przenosić i zmieniać każdą, nawet przykrą okoliczność.
Ta społeczność ma od lat swoje miejsce w moim sercu. Zawsze o niej pamiętam i to nie za sprawą pracujących w szkole przyszpitalnej nauczycielek, a z powodu chorych, małych, zagubionych, bez rodzin pacjentów. Chore koty, tak jak małe, chore dzieci, są dla mnie zawsze priorytetem i o ile nad kotami pochylam się codziennie, dzieciakom pomagam zawsze, kiedy tylko nadarza się ku temu stosowna okazja.
Mając zdefiniowany status, nie mogę roztaczać skrzydeł bardziej, ale łapię każdą dosłownie okoliczność, by małym pacjentom sprawić radość. Mam wielu sprzymierzeńców. Kto mnie zna, ceni wszechstronność pomagania, a kiedy tylko ma możliwość, chętnie się ze mną dzieli wszelkimi profitami, które, prawdę mówiąc, dla niego są kłopotem. Przez lata dla małych pacjentów Fundacja organizowała przeróżne akcje. Większe z hojnymi partnerami, mniejsze, angażując szkolne społeczności albo, tak jak w ostatnim przypadku, przekazując podarunki, pozyskane w wyniku prywatnych kontaktów.
Zawsze chwytam nadarzające się okazje. Nigdy nie marnuję pomocnych okoliczności.
Nowy rok zaczął się dla małych pacjentów radosną niespodzianką, ponieważ Fundacja tym razem pomyślała o wszechstronnym rozwoju dzieci i przekazała wspaniałe zabawki edukacyjne, masy plastyczne, roboty i zestawy rozwijające wiedzę na temat ochrony naszej planety. Prezenty, które otrzymują dzieci i młodzież, uczęszczające do szkoły przyszpitalnej, nigdy nie są powielane. Staramy się, żeby oferta była różnorodna i sprawiła radość wszystkim. Cieszymy się, że po raz kolejny Fundacja sprawiła, że na buźkach dzieci pojawiły się radosne uśmiechy.





