wpisana w grafik

Wypadkową wspólnych projektów są różne odruchy bezwarunkowe, jest to oczywiście zjawisko pozytywne, jeśli prowadzi się je z organizacją stabilną i fachową, a nie jęczącą wyłącznie o wsparcie, dary oraz pomoc w opłatach faktur za leczenie.

W przypadku fundacji kocich kłopot jest taki, że bardzo często ich wiarygodność i racjonalność kończą się w momencie, kiedy osiągną oczekiwaną korzyść. U nas dzieje się, jak zwykle, kompletnie inaczej. Jesteśmy odpowiedzialne na każdym etapie pracy za słowa, opinie oraz obietnice, które wypowiedziane zostały przez osoby, posiadające mandat do reprezentowania Kociej Mamy. Wizerunek buduje się przez długi czas. Wpływ mają prowadzone interwencje, koty przekazywane do adopcji oraz wykłady, prowadzone w ramach edukacji. Jeśli te wszystkie czynniki są zawsze respektowane, organizacja kojarzy się pozytywnie, wiarygodnie i, co dla nas jest najważniejsze, solidnie. Marka, opinia, renoma przekładają się na konkretną pomoc, która ma przeróżne formy. Najczęściej wybieraną przez placówki przedszkolne są oczywiście akcje, podczas których zbierana jest karma. Wiadomo, maluszki nie aplikują do wolontariatu z uwagi na wiek. Miłość do kotów, szacunek do zwierząt i respekt do każdej formy pracy społecznej, można zaszczepić tylko poprzez promocję Fundacji właśnie przez projekty, dotyczące wszechstronnej edukacji. Kocia Mama w wielu instytucjach wpisana jest na sztywno w grafik pomocowy, do którego się zagląda przy wszystkich okazjach, kiedy można uczynić coś pożytecznego właśnie dla mruczących podopiecznych. Święta, obojętnie, czy też zimowe czy te wiosenne, są doskonałym motywem zachęcającym do pomagania. Dni, podczas których świętuje się konkretne okazje, też są często wybierane do akcji zbiórkowych. Najlepszym, w przypadku organizacji, skierowanej na pomoc kotom, jest, rzecz jasna, Dzień kota.

Nikt nie pyta, czy Fundacja przyjmie przygotowane dary. Schemat jest jeden, prosty, najczęściej stosowany: powołuje się zbiórkę, promuje akcję, a potem informuje się Fundację i ustala termin przekazania. Nikt nie ma żadnych wątpliwości, czy zebrane produkty są odpowiedniej jakości. W wyniku wieloletniej komunikacji, wypracowane zostały zasady, które określają jakość każdego projektu. Osoba bezpośrednio zaangażowana w zbiórkę wie doskonale, że w naszej firmie nikt nie dostaje chwilowej amnezji, zaćmienia umysłu, czy też nagle zapomina dotrzymać terminu.

Społeczność spontanicznie zainicjowała akcję, oczywiście z okazji Dnia kota. To, że Blanka odebrała produkty nieomal natychmiast, to fajny zbieg okoliczności, a na wykłady z dziećmi ustalimy termin, który nie koliduje z moim terminarzem zajęć. Ten rok jest inny od poprzednich. Nie planuję, jak kiedyś w grupie edukatorek postów, żeby każdy mógł się zapoznać z terminami wizyt. Praca w oparciu o moje koty, atrakcje zdrowotne, których nie szczędzi mi życie oraz zmiana trybu pracy Kasi, każdy z tych czynników poniekąd wpłynął na inny niż dotychczas tryb działania edukacyjnej ekipy. Wizyty ustalam osobiście, pod swój grafik. Do pomocy zapraszam wytypowane wolontariuszki, rozważając ich predyspozycje i kompetencje oraz świadomość ich relacji z moimi pupilami.

Mając komfort pracy kotów za cel naczelny, minimalizując ich stres oraz w trosce o emocje, dopiero nieomal w ostatniej chwili wybieram wolontariuszkę.

Przy każdej edukacji muszę spiąć kilka kwestii i jest to zawsze zadanie logistycznie karkołomne. Kiedy pracujemy w duecie, nie ma zbyt wielu kłopotów, ponieważ wtedy o pomoc, generalnie zawsze, proszę Anię. Jej kompetencje i umiejętności są na takim poziomie, że każde zajęcia rozwijają nie tylko najmłodszych słuchaczy. Trudność pojawia się przy planowaniu wykładów równoległych. Idealnym partnerem jest wówczas Natalia i jej sfiknsy, ale bywa, że jej obecność jest niemożliwa z uwagi na dyżury w pracy.

Wolontariat edukacyjny jest fajną platformą promocji, reklamy oraz budowania wizerunku Kociej Mamy, ale programowanie szczegółowe poszczególnych zajęć jest w nowej rzeczywistości zadaniowej wykluczone, dlatego działam adekwatnie do aktualnej sytuacji. Mam świadomość, że większość osób zrezygnowałaby tymczasowo lub zawiesiła ten profil, ale mając wiedzę, że jesteśmy na terenie miasta jedyne, prowadzące z taką konsekwencją prelekcje, nie mam serca odbierać młodzieży i dzieciom radości z poznania naszych kotów oraz poznania tajników działania Kociej Mamy.

Nie wszystkie informacje publikowane są na stronie internetowej czy fanpejdżu Kociej Mamy. Są one czasem zabawne, czasem tragiczne, ale z zasady mają wartość edukacyjno- poznawczą, a zawsze wybiera się takie, które akurat pasują do okoliczności i jakościowo wpisują się w temat wykładu.

Do przedszkola oczywiście zawitamy bliżej końca wiosny, ale jak zwykle, tradycyjnie, nie zawiedziemy naszych małych i dużych przyjaciół, którzy zawsze, na tle innych ośrodków prowadzących akcje, plasują się w ścisłej czołówce.