nadal w kocim temacie

Dziś będzie inaczej – opiszę wrażenia edukatorek po doświadczeniu uzyskanym w trakcie wielu lat wędrowania po mieście i nie tylko z kocimi wykładami.

Problem poboczny, aczkolwiek na stałe związany z projektem edukacyjnym, czyli reklama i promocja akcji zbiórkowej, która niezmiennie towarzyszy wspólnemu projektowi, budzi przeróżne emocje, napięcia i kontrowersje.

W pojęciu grona pedagogicznego w większości placówek, które odwiedzamy, nie funkcjonują następujące pojęcia: wdzięczność, szacunek i uznanie.

Z reguły traktowana jest ekipa edukacyjna adekwatnie do nastroju opiekunek tego dnia. Kaprys, zły humor, jakieś niepowodzenie natychmiast odbija się na nas rykoszetem. Jesteśmy najlepszym obiektem odreagowania frustracji. Nie stanowimy części zespołu danej placówki, nie mamy żadnego wpływu na jakość ich pracy, nie wyciągniemy za chamstwo czy arogancję żadnych personalnych konsekwencji. Bywa, że traktowane jesteśmy jako fajne istoty w stylu laleczek sensorycznych pomagających rozładować stres. Samą siebie, w szczycie głupoty i idiotyzmu, przeszła opiekunka pewnego przedszkola, która z oburzeniem machała na oślep rękami, narzekając na fruwającą kocią sierść. Popatrzyłam kompletnie zdziwiona – po pierwsze już samym faktem uczestnictwa w wykładach osoby niby uczulonej na sierść kocią – ale grzecznie wyjaśniłam, że nie jestem idiotką i w trosce o dzieci, żeby im nie czynić przykrości, szczególnie do grup najmłodszych na wykłady uczęszczają koty, które nie uczulają: Ragdolle, Devony i Sfinksy.

Fakt, że kilka słyszących moje wyjaśnienie osób z uśmiechem odwróciło taktownie głowy, potwierdził tylko złośliwą naturę wypowiadającej kąśliwą opinię. Skoro takie osoby mają wpływ na kształtowanie charakteru, emocji i relacyjności od najmłodszych lat, to przestaję się dziwić, że w czasach obecnych młode osoby mają tak powszechnie kłopoty psycho-emocjonalne i nagminnie korzystają ze wsparcia przeróżnych terapeutów. Dziecko nie umie jakościować zasłyszanych opinii, wniosków, nakazów czy uwag. Ono wszystko, bez segregacji ważności czy autentyczności, przyjmuje jako pewnik, tym bardziej że przekaz wychodzi od starszej, niby emocjonalnie stabilnej osoby.

Nie każdy malec umie przekazać rodzicom, co go niepokoi. Obserwujemy czasem zjawisko, że początkowy zapał, z jakim przedszkolak uczęszczał na zajęcia, stopniowo gaśnie, a potem wręcz każdy ranek zaczyna się płaczem. To jest pierwsza, nieporadna obrona przed emocjami i sytuacjami, których dziecko jeszcze nie rozumie, nie umie ich nazwać, ale jego instynkt samozachowawczy podpowiada, że nie wszystko jest tak, jak powinno być – a już kompletnie inaczej niż w domowej, bezpiecznej przestrzeni.

Mam świadomość, że czas, w jakim żyjemy, jest trudny – więcej spotyka nas przykrości i kłopotów niż miłych, przyjaznych sytuacji. Jednak za wiele z tych okoliczności ponosimy winę sami, bo często niektóre sytuacje są zwykłą reakcją na nasze nie do końca fajne zachowanie.

Zakładając Kocią Mamę, nie miałam wiedzy, że jednym z moich obowiązków będzie edukacja społeczna – i to pojęta w szerokim tego słowa znaczeniu. Odwiedzając różne szkoły i przedszkola, mam kontakt nie tylko z gronem pedagogicznym. Spotykam przede wszystkim dzieci oraz młodzież i niestety natychmiast widzę ich zaburzenia, brak otwartości oraz problemy, z którymi nie potrafią się uporać. Godzina wykładów pozwala mi ocenić stan emocji nie tylko dzieci. Mając od zawsze doskonały kontakt szczególnie z młodzieżą, nie muszę nawet pytać, kto i w jakim zakresie pomaga im rzeczywistości sprostać. Oni do nas krzyczą – ubiorem i całym swoim wyglądem, pozą, za którą ukrywają prawdziwe emocje. Są zbyt dojrzali na płacz, a zbyt słabi na bunt, po jaki sięgają maluchy w przedszkolu.

Te spostrzeżenia nie dotyczą ostatnich spotkań. Potrzeba podzielenia się wrażeniami narastała od dłuższego czasu. Myślałam, że to jakaś nowa moda, czekałam, aż sytuacja ulegnie poprawie. Skoro tak się nie dzieje, apeluję – popatrzcie z uwagą na wasze dzieci! Nie uciekajcie od prawdy. Skoro ja to dostrzegam podczas krótkiego spotkania, to pytam: gdzie jest rodzina, pedagodzy i opiekunowie bądź wychowawcy?